Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: pantadziu » 28 września 2020, 14:39

Dzień pierwszy
Poniedziałek, jeszcze ciemno, bo dopiero 5,45, a ten się już rozdarł. Wstaję, śniadanko, ostatnie spojrzenie w głąb plecaka. W drogę około 700mb na przystanek PKS i jazda w kierunku miasta wojewódzkiego. Wysiadam przy rondzie, bo dworzec autobusowy w przebudowie (teraz to się ma nazywać "centrum przesiadkowe") i żwawym krokiem w kierunku dworca PKP, po drodze spotkanie z bankomatem. Kasa biletowa, zaraz potem chwila oczekiwania na pociąg IC w kierunku Katowic. W Katowicach okazało się, że IC przyjechał szybciej i zdążyłem na przesiadkę do Bielska (godzina do przodu). W BB jakimś cudem od razu podjeżdża autobus w kierunku Straconki (kolejne pół godziny na plus). No cóż ... selfie
Obrazek, piecząteczka i w drogę. Jest przed 11. Super. Najpierw asfalting, który jednak dość szybko się kończy, a potem fajnie lasem pod górę.
Obrazek Obrazek
Pierwszy widok na BB, lekko zamglone, ale lepiej nie będzie
Obrazek
Dochodzę na przełęcz "U Panienki"
Obrazek Obrazek
potem zaś na Hrobaczą łąkę (ciekawe, że na mapach jest pisana raz przez H, a raz przez CH) z metalowym krzyżem (chyba wielkości słupa wysokiego napięcia)
Obrazek
Jeszcze widok ze szczytu
Obrazek ... i tu kończą się zdjęcia robione aparatem. Wziął się i znarowił (najprawdopodobniej - bo wisiał na szyi - zamókł od potu i nie zapisywał zdjęć na karcie). Po dwóch dniach przeglądałem fotki i ze zdumieniem odkryłem prawdę (nie da się odtworzyć zdjęcia) po powrocie do domu i "wysuszeniu" po otwarciu wszystko wróciło do normy. Wściekłem się, bo ...
No właśnie. Z Hrobaczej łąki schodzę do Żarnówki, gdzie mam zamiar zanocować - i jest dopiero 15 z groszami, na Żar jest około 2 godzin, idę. Spokojnie borem, lasem, wychodzę ponad granicę lasu i już widzę lotniarzy, a trochę wyżej nawet kolejkę (stara kolejka z Gubałówki). Przychodzę do restauracji, zupka (chmielowa), pytam o jakiś nocleg - można zapomnieć, trzeba zjechać i przy dolnej stacji czegoś szukać. Nie chce mi się.
Dowiaduję się, że na szczycie Kiczery jest wiata (nowa, postawiona w tym roku), jest miejsce na ognisko. Decyduję się na nocleg w wiacie. Przychodzę po około 45 minutach i faktycznie jest wiata, ocembrowane miejsce ogniskowe, jest w metalowej skrzynce pieczątka, zapałki, jakiś zeszyt coby się wpisać, ba jest nawet 5l baniak z wodą. Roztasowuję się, rozpalam ognicho, i czekam ranka, a tu ... jelenie zaczynają koncert, jacyś biegacze nocni z czołówkami, rodziny z dziećmi (bo dzieciom zachciało się pieczonych w ognisku ziemniaków) w sumie do 11 impreza. Potem spokój aż do rana, z wyjątkiem jelenich ryków, nawet rano już jak było jasno. Acha. Nie miałem śpiwora, więc przekimałem na siedząco ubrany podwójnie na cebulkę, ale noc była taka ciepła jak latem, że nawet nie odczułam zimna. A i rano mgieł w dolinach nie było.
cdn
Ostatnio zmieniony 30 września 2020, 18:02 przez pantadziu, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Mirek
Turysta
Turysta
Posty: 555
Rejestracja: 11 sierpnia 2015, 17:24

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: Mirek » 28 września 2020, 15:24

Powędruję za tydzień częściowo twoimi śladami,będę startował z Lipnika.Na temat prawidłowej nazwy Hrobacza czy Chrobacza była dyskusja na forum Beskidu Małego,ponoć prawidłowa to HROBACZA.Gdy będę w schronisku to o to spytam gospodarza . :spoko:
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: pantadziu » 29 września 2020, 13:01

Mirek pisze:
28 września 2020, 15:24
Na temat prawidłowej nazwy Hrobacza czy Chrobacza była dyskusja na forum Beskidu Małego,ponoć prawidłowa to HROBACZA.Gdy będę w schronisku to o to spytam gospodarza . :spoko:
Nawet na mapach Googla jest Chrobacza Łąka, ale Schronisko na Hrobaczej Łące, a na krzyżu jest tablica Hrobacza Łąka
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: pantadziu » 29 września 2020, 14:46

Dzień drugi
Ranek, słoneczko wstaje około 6, o 6,15 spakowany i napojony ruszam. Jelenie gdzieś dalej porykują. Teraz dość ostro w dół. Żółty z czerwonym prowadzą na Przełęcz Isepnicką, żółty odbija, ale za to przyszwendowuje się zielony. Jakiś czas wspólnie potem zielony odbija, a czerwony jak to czerwony dalej. Trochę asfaltingu, ruiny kamiennego szałasu, trawers przez Przysłop Cisowy i nagle, niespodziewanie zabudowania ... czyżby to już?? No faktycznie: Hotel i SPA na Przełęczą Kocierską. Popas, śniadanko, małe odsapnięcie i dalej w kierunku Potrójnej. Słoneczko ładnie świeci, jest dość ciepło, ale szlak wiedzie lasem więc upał nie bardzo daje się we znaki. Przed 11 docieram na Potrójną. Idę na punkt widokowy. Widać ładnie nawet Tatry oraz Babią. Sesja foto (daremna, bo nie zapisuje). Schodzę do chatki na Potrójnej. Obrazek Obrazek
Piwko. Posiedzonko. Pogaduchy z turystami, którzy idą w przeciwnym kierunku i mają już większość za sobą ... co, gdzie, jak (noclegi i żarełko - piwo). Po 12 ruszam na Leskowiec. Powoli w dół a potem w górę, i znowu w dół... itd. Mijam górną stację wyciągu Czarny Groń. Docieram do rozstaja pod Mladą Horą i powali, łagodnie pod górę wędruję na Leskowiec. Na Leskowcu wylegują się jakieś ludzie. Pod krzyżem jest wiata, jakby ktoś, coś. Ale ja schodzę na Przełęcz Midowicza i dalej do Schroniska. Na tarasie spotykam parę, którą wczoraj spotkałem na Hyrowej, aż się zdziwiłem, bo mieli iść gdzie indziej. Pogadalim jak Polak z Polakiem. Kazałem sobie obiadek i nocleg. Pani była cokolwiek nie w sosie, (ale nie taka jak w Bacówce Bartne). Próbowałem przeglądać zdjęcia i ... zamarłem "nieprawidłowy zapis obrazu" ... no tak, szlag trafił aparat, ale może na kompie się uda odtworzyć. (nie udało się). Od teraz tylko fotki aparatem w telefonie, a prąd potrzebny bo od czasu do czasu jednak szlak gdzieś znika i trzeba sprawdzać czy jestem "na kursie i na ścieżce".Wieczorem do pokoju doszlusował Andrzej z Tczewa (jak zwykle w odwrotnym kierunku). Pogadali i poszli spać.
cdn
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1330
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: Darek » 29 września 2020, 20:57

Brawo Tadziu ! z pierwszego posta po powrocie wywnioskowałem, że zrobiłeś TO :brawo:
Zamiast opcji "Przeżyj to sam ... " czytam kolejną relację z przejścia MSB i zaczynam się go już uczyć na pamięć, no cóż na przyszłość będzie jak znalazł ;).
Tym razem jednak pogoda o wiele lepsza niż u Hani i Piotrka, niestety złośliwość rzeczy martwych ( tu aparat ) jak zwykle daje o sobie znać :( .
Co do noclegu, to właśnie w okolicach Żaru / Kiczery coś by się przydało. W ostateczności, przy dobrej pogodzie dobra i wiata, zapisuję w pamięci i ... czekam na c.d.
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1265
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: Han-Ka » 30 września 2020, 8:46

Widzę, że przez dwa pierwsze dni miałeś przebieg po ok.20 km , czyli luzik. W takim razie w następnych musiałeś trochę nadgonić. Też czekam na dalszy ciąg opowieści, a sama nabieram ochoty na kolejne zmagania ze szlakiem długodystansowym, oczywiście już nie w tym roku.
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 238
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Bezkidzki

Post autor: laynn » 30 września 2020, 10:31

Czyta się fajnie, szkoda, że aparat padł i mało zdjęć jest/będzie, ale jak wspomniałem lektura fajna.
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: pantadziu » 30 września 2020, 20:44

Dzień trzeci (kryzys)
Jak to zwykle w dłuższych wędrówkach bywa trzeciego dnia ... kryzys. Ale po kolei.
Wstaję raniutko, jeszcze ciemno. pakowanko, pożegnanie z Andrzejem i 6.20 ruszam w kierunku jedynie słusznym czyli w dół do Krzeszowa. Mam jakieś 2 godziny spokojnego spaceru. I faktycznie. Spokojnie szeroką drogą
Obrazek po około 2 godzinach docieram do Krzeszowa. Sklepik, tradycyjnie litr mleka i słodka buła na śniadanie. Ruszam asfaltem pod górkę, bo pieczątka w centrum. Jest centrum. Poczta od 9, ale jest szkoła. Jako stary emerytowany belfer tam właśnie kieruję swoje kroki. Krótka rozmowa w dyrektorką. Pieczątka i ... na szlak!
Od szkoły w lewo w dół, potem pod górę, w prawo między domami (asfalting), wreszcie droga odbija w lewo a szlako prosto w górę w kierunku lasu. Łagodnie pod górę w kierunku Kozich Skał, potem w dół, mijam jakieś zabudowania, polanę, znowu las, aż wreszcie dochodzę do Zembrzyc, kolejny asfalting, przekraczam drogę wojewódzką, rzeczkę pt. Skawa i wkraczam do centrum. Jest nawet rynek i pomnik poległych w I wojnie światowej i później w czasie odzyskiwania niepodległości (w latach 1914-1920)
Obrazek
Obrazek
Nawet się nie zatrzymuję na dłużej tylko dalej, przecież kryzys, trzeba go zwalczyć. Przechodzę przez centrum, mijam kolejną rzeczkę i przez jakieś przysiółki (asfalting) podchodzę pod Chełm, dalej Chełm Wschodni schodzę do Palczy. Po drodze mijam jakiś wskaźnik o domu rekolekcyjnym, ale nie chciało mi się odbijać ok. 500m od szlaku (w końcu kryzys). Docieram do Palczy. Jest 15 z groszami. Mam za sobą prawie 31 km. Kryzys - trzeba go zwalczyć. I dylemat iść dalej czy szukać noclegu?? I gdzie?? Napotkani , którzy szli w przeciwnym kierunku mówili, że w Palczy to nocleg u księdza. Powoli mam wszystkiego dość. Pożywiam się pod sklepem. Spoglądam na mapkę. Na Babicę jest godzina. Tam są jakieś zabudowania. A może jednak. Pytam - a coś tam pan znajdzie, a jakby co to tam jest wiata. ...
Decyduję się jednak zwalczyć kryzys i podejść pod tę Babicę, zaopatruję się na wszelki wypadek w wodę (może nie być jak na Kiczerze), początek nie jest zachęcający, bo dość ostro pod górę, ale nie ma tego złego ... kurcze zanikają, pogoda wspaniała, choć na horyzoncie zaczyna się chmurzyć. Kawałek za Babicą Zachodnią niespodzianka ... a co pan tu robi? Tu pan będziesz spał? Chodź pan do mnie. Ale ja jutro raniutko dalej, - nie ma sprawy podwiozę w to samo miejsce. W ten sposób znalazłem nocleg u dobrych ludzi, dziwili się, że sam, po górach "i chce się tak panu?" Pospałem do 7 a rano po śniadaniu odwiózł mnie tym swoim traktorkiem w to samo miejsce. Okazało się, że pracował w tym lesie jako pilarz i drwal.
cdn
Ostatnio zmieniony 01 października 2020, 8:03 przez pantadziu, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1330
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: Darek » 30 września 2020, 20:58

pantadziu pisze:
30 września 2020, 20:44
Kawałek za Babicą Zachodnią niespodzianka ... a co pan tu robi? Tu pan będziesz spał? Chodź pan do mnie. Ale ja jutro raniutko dalej, - nie ma sprawy podwiozę w to samo miejsce. W ten sposób znalazłem nocleg u dobrych ludzi
Potwierdza się więc stara zasada, że nie ma co za wiele planować, czasem warto zdać się na los i ... dobrych ludzi :spoko:
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: pantadziu » 01 października 2020, 19:06

Dzień czwarty
Po kryzysie, mam nadzieję, że pójdzie co najmniej tak samo jak wczoraj. Dowiózł mnie chłopak na to samo miejsce, jeszcze żona zrobiła śniadanie, nie chcieli żadnych drobnych, udało mi się im wcisnąć 5 dych. Ruszam początkowe czerwono-czarnym, potem czarny odchodzi w lewo, za wiatą. A ja sobie wędruję lasem, potem otwartą przestrzenią przez Babicę do Myślenic.Nic nie zakłóca ciszy, nawet ptaków nie słychać, gdzieś w oddali jakieś chmury się gromadzą, ale tu słoneczko świeci, lekki wiaterek wieje, no super, trasa szeroka, czasami jakaś kałuża, ale nie sprawia kłopotów takich żeby trzeba pływać lub brodzić. Po mniej więcej 5 godzinach spaceru ( bo trudno to inaczej nazwać) schodzę do Myślenic.
Obrazek
Obrazek
Miasto jak to miasto, kusi, ale ja jestem twardy. Zdążam na Zarabie do PTTKowskiego Domu Wycieczkowego. Idę wzdłuż fajnego parku. Planowałem tu jakiś obiad, ale pani nie prowadzi kuchni. Obok jest restauracyjka, tam się posilam, uzupełniam płyny. i dalej w drogę, dzisiejszy cel - schronisko na Kudłaczach. Po drodze niespodzianka - ostrzeżenie o piesku po angielsku, zbiream takie rzeczy więc ...
Obrazek
Powoli pod górę (znowu... po co to było schodzić do tych Myślenic, nic tam dla mnie ciekawego), mijam Działek,
Obrazek
wcześniej jakiś Chrystus prawie frasobliwy
Obrazek

lekko w dół i ... pojawia się krowa, jakieś zabudowania, pani biegnie, autko jedzie, a ja tym razem pod górę (znowu asfalt). Wreszcie wchodzę w las i dość ostro pod górę, potem trochę trawersu i znowu ostrzej. Wreszcie jest jakiś płot (prywatny) i trochę dalej schronisko.
Obrazek
Przed schroniskiem figury
Obrazek
Obrazek
Jedna to jak woj Mieszka Pierwszego lub innego Bolesława. Moja formułka brzmi: "PIWO, PIECZĄTKA i NOCLEG i to w takiej kolejności" Odpowiedź: pieczątka tu, piwo już daję, tylko jakie? - zimne, decyduję się na Żywca, ale noclegów niema ze względu na świrusa. No to jestem w kropce, zbliża się piąta, o siódmej robi się ciemno. Niech pan spróbuje tu obok w tych domkach, albo pod Lubomirem jest pensjonat, spokojnie pan dojdzie. To tylko godzina na Lubomir. Sprawdzam, faktycznie godzina. Dopijam Żywca i w drogę. Cały czas lasem, pod górkę - Lubomir należy do Korony GP. W sumie prawie 200 m wyżej, ale spokojnie da się iść. przez Łysinę
Obrazek

po godzinie dochodzę, jest jakiś wielki budynek - obserwatorium astronomiczne
Obrazek

(zamknięte na 4 spusty). Są jacyś turyści, pokazują, że w niebieskiej skrzynce jest pieczątka -
Obrazek
hm, jeżeli gdzieś jeszcze na Chełmie, Babicy gdzieś coś takiego było to przeoczyłem ... pieczątka fajna, bo z napisem "Korona Gór Polski". Ale szybko schodzę, bo już po szóstej. Dość ostro w dół... i wreszcie asfalt...tym razem jednak cieszy, bo blisko pensjonat, no jest faktycznie, ale za nocleg chcą 135zeta. Brrrrrrrrr. Pani jednak mówi, że trochę niżej na przełęczy są agroturystyki, tam też się udaję i już prawie po ciemku znajduję miejsce prawie na szlaku do Kasiny. Myju, myju, amciu, amciu i do wyrka. Zmęczony, ale zadowolony, bo dziś też niezły kawałek. Prawie 31 km.
cdn
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: pantadziu » 03 października 2020, 14:54

Dzień piąty
Wstaję raniutko, bo przy dobrych układach dziś skończę. Mam teoretycznie do przejścia około 28km, myślę że dam rade. Najpierw więc pod górę na Wierzbanową Górę, jestem przed ósmą, Bacówka, a raczej wiata, szałas czy jak to tam nazwać. Pusto, cicho, nikogusieńko, więc raźno dalej w kierunku Kasiny.Przekraczam asfaltową drogę, trochę podejścia pod Dzielec i dość ostro w dół do Kasiny. Schodząc idę wzdłuż torów, mijam ośrodek SKI coś tam i wyciągi na Śnieżnicę. Dochodzę do centrum, tradycyjny litr mleka i słodka buła. W drogę. Teraz dość ostro pod Lubogoszcz, czeka mnie około dwugodzinne podejście (no i potem zejście do Mszany Dolnej. W sumie 4 godzinki łażenia po lesie, a potem po łąkach aż do Mszany. W Kasinie jestem przed 10, czyli na 14, 14.30 powinienem być w Mszanie. Powoli pod górę (w końcu to ponad 950m) ale potem już raźniej, bo Lubogoszcz to taka bardziej rozciągnięta góra. Wreszcie Zapadliska czyli ostatnie podejście i dość ostro w dół do Mszany. Od pierwszych zabudowań asfalting, przekraczam rzekę pt. Mszanka i koło centrum handlowego, jem jakiś pseudo obiad w postaci frytek i kiełbaski. Ruszam na ostatni odcinek. Muszę się pospieszyć, bo na Luboniu też nie ma noclegów, trzeba dojść do Zarytego, a to jeszcze parę godzin.Ruszam więc ostro, najpierw asfalt, potem jakaś górka (Okrągła - faktycznie z góry na mapie wygląda jak kółko) ale szlak idzie trawersem omijając szczyt) końcówka to znowu asfalt (nie wiem, czy nie trzeba było iść drogą i próbować łapać jakiegoś stopa do Przełęczy Glisne). Ale tempo mam tak dobre, że jestem na przełęczy w godzinę i 45 minut (15 minut do przodu - to się nie zdarza ludziom w moim wieku) teraz czeka mnie godzinne podejście pod końcowy szczyt Luboń Wielki.
Obrazek
Jakieś niewyraźne to zdjęcie, trzeba mu chyba dać rutinoscorbin. Idę, powoli, najpierw łąka, potem las, a w lesie coraz bardziej ostro. To chyba najostrzejsze podejście w całym MSB. Miała być godzina, ale jest 15 minut dłużej, i tak nieźle. Selfie.
Obrazek
I selfie z nagrodą.
Obrazek
Obrazek
Jest prawie 17 czyli 10 godzin, prawie 28 km. Noclegów na Luboniu nie ma, trzeba zejść, albo da Naprawy i dalej do Skomielnej, albo do Zarytego. O tej porze wracać do Opola mi się nie opłaca, bo co będę robił na dworcu w Opolu o 2 w nocy. Schodzę do Zarytego niebieskim szlakiem. Po drodze mijam ciekawą kapliczkę, a nawet dwie, bo jedna prawie na szczycie Lubonia.
Obrazek
Obrazek
W Zarytem do Busa w kierunku Rabki, tu dość szybko znajduję nocleg (w końcu kończyłem tu 8 klasę w 1969 roku). Rano o 7.10 mam busa do Krakowa, a stamtąd IC do Opola. W Krakowie na dworcu przeżyłem szok, jest tam Biedronka czynna 7 dni w tygodniu od 7 do chyba 22. Ale nie ma ANI GRAMA ALKOHOLU!!! Przed 12 jestem w Opolu, tradycyjne piwko z Jasiem i o 13,25 autobus do domku, gdzie melduję się parę minut po 14.

Podsumowanie
MSB jako szlak jest niezbyt ciekawy widokowo, tylko góra Żar, Potrójna i Luboń oferują jakieś widoki. W Beskidzie Małym baza noclegowa skromna, żeby nie powiedzieć. Świrus też nabroił, bo i Kudłacze i Luboń beznoclegowe. Mnie uratował przygodnie spotkany pracownik leśny, który mnie zwiózł do domku, przenocował i wywiózł swoim traktorkiem własnej roboty (i jeszcze nie chciał za to forsy) napotkane agroturystyki na przełęczy Jaworzyce bardzo przydatne, szkoda, że na górze Żar nie ma noclegu. Wprawdzie znalazłem "Domek pod Żarem" ale to jednak trzeba dość daleko iść od szlaku, podobnie na Chełmie ten dom rekolekcyjny. Tam by się coś przydało. W końcu pogoda - trafiłem super. W Kasinie dowiedziałem się, że poprzedniego dnia przeszła burza, ale nawet śladu po niej nie było.
W sumie przeszedłem ponad 140km (137 MSB + zejście do Zarytego) w 6 dni co daje średnią prawie 24km więc jak na mnie to jest nieźle. W końcu w "Starczym Blusie" śpierawmy:
Teraz na szlaku łapiemy zadyszkę
z napisem na plecach "Wyścigu koniec"
Aaaaaaaaaaaaaa i jeszcze jedno, przez całe 6 dni nie wypiłem ani jednej kawy! Joanna powiedziała, że byłem na detoksie (cokolwiek by to miało znaczyć. :)
I to już jest koniec
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1330
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: Darek » 03 października 2020, 21:10

No więc jeszcze raz gratuluję kolejnego długodystansowego szlaku :brawo: , okazuje się, że do kompletu czeka jeszcze GSŚ ;) .
Dzięki za relację i wiele cennych spostrzeżeń z wędrówki.
Właśnie uświadomiłem sobie, że ja już w wielu tych miejscach byłem i sporo kilometrów MSB przeszedłem ... ale za jednym zamachem to jednak robi różnicę. Kolosalną różnicę.
:piwo: za zwycięstwo ! :D
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
milfen
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 140
Rejestracja: 31 lipca 2014, 11:08

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: milfen » 03 października 2020, 22:42

Gratuluję udanej wyprawy :) Wnioskuję, że szedłeś na lekko (bez śpiwora, namiotu) ? :)
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 238
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: laynn » 04 października 2020, 10:09

Gratuluję kolejnego ukończonego szlaku :) :brawo:
To może teraz np Szlak Karpacki?

Ja sam gdy się zastanawiam, nad możliwością przejścia jakiegoś szlaku długodystansowego, to myślę właśnie o MSB. Ale czy się kiedyś zdecyduję? :oczynoela:
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 793
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Początek i koniec czyli Mały Szlak(g) Beskidzki

Post autor: pantadziu » 04 października 2020, 10:13

milfen pisze:
03 października 2020, 22:42
Gratuluję udanej wyprawy :) Wnioskuję, że szedłeś na lekko (bez śpiwora, namiotu) ? :)
Bez namiotu to chodzę już od dawna, a bez śpiwora to od 3 lat, różnica w schronisku za spanie bez pościeli i z pościelą to 7 do 10 zeta, a śpiwór może nie waży ale zajmuje miejsce, poza tym w agroturystykach o noclegu bez pościeli nie chcą słyszeć, a dość często jednak tam na takich trasach się śpi. :)
ODPOWIEDZ