15.01.2012 - Zagubieni na Pilsku

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Anonymous

15.01.2012 - Zagubieni na Pilsku

Post autor: Anonymous » 16 stycznia 2012, 11:15

Pilsko 15 stycznia 2012

Uczestnicy (alfabetycznie): adamek, adrians_osw, aniołekzbeskidu, łukasz_osw, sokół, vatteri, vision

Ta relacja niech będzie przestrogą i nauką dla wszystkich ją czytających. Pokazuje, że nawet Beskid moze być śmiertelnie niebezpieczny, jesli tylko trafimy na splot nieszczęsliwych wydarzeń. Pokazuje, jak ważne jest przygotowanie i odpowiedni ekwipunek. I że zawsze, nawet na najmniejszej i najbezpieczniejszej górce, choćby miała ledwie tysiąc metrów, musisz być gotów na najgorsze. Psychicznie, fizycznie i wyposażeniowo.

Zaczyna się niewinnie, ot, spotykamy się na parkingu (jedziemy w dwóch grupkach) i przed ósmą wychodzimy na żółty szlak prowadzący na Halę Miziową. Prym wiedzie Łukasz_osw, reszta jakoś nie chce go dogonić. Śnieg nie pada, ale jest go całkiem sporo, miejscami po kolana. Szlak żółty ma to do siebie, że w pewnym momencie wychodzi na nartostradę, ubitą ratrakami, więc po ponad dwóch godzinach meldujemy się w ciepłym schronisku na Miziowej. Humory wszystkim dopisują.
Po ciepłym posiłku ruszamy w kierunku kopuły Pilska. Najpierw nartostradą, w ubitym śniegu, pod Pięć Kopców, potem grzbietem. Troche wieje, widoczność niezbyt powalająca, lekko prószy śnieg. Aniołek wyskakuje z pomysłem ubrania raków, przez co dwóch prześmiewców (Vision i ja) ma ubaw po pachy. W takich właśnie humorach osiągamy polski szczyt Pilska.
Ale to mało. Przecież chcemy zatytuowac naszą relację "Zimowy krzyż 2", więc jeszcze 500 metrów po kopule szczytowej, do głownego, słowackiego wierzchołka, gdzie ów krzyż stoi.
Na polskim wierzchołku spotykamy Narciarza. Będzie nam towarzyszyć do konca dnia...
Ruszamy na słowacki wierzchołek. Znam doskonale drogę. Tyle razy tamtędy szedłem. Zresztą, są ślady...
Dwie, trzy minuty - i nagle staje się coś, czego nikt nie przewidział. Nagła zmiana pogody, wichura, śnieżyca, zero widoczności.
Ile nam brakuje do słowackiego szczytu? Sto metrów? Dwieście?
Wycofujemy się!
Tyle, że w ciągu minuty wszystkie ślady są już zasypane. Oddychać cieżko, gogle całe oblodzone.
Nie widać nic. Nie ma żadnych punktów odniesienia. Kierujemy się naprzód sugerując się układem kosodrzewiny, kierunkiem wiatru, który przed chwilą wiał w plecy. teraz wieje proto w dzioby.
Krok po kroku wracamy. Widać na metr lub dwa. Rejon znam w zasadzie tylko ja. No to wycofujemy się w kierunku polskiego wierzchołka. Trafić nań nie trafiamy, ale postanawiamy obniżać się z tej śnieżycy w dół. Po kilkunastu minutach obniżamy się delikatnie z kopuły. Wiatr cichnie.


Tu popełniamy dwa błędy. Po pierwsze, w tym momencie powinniśmy sprawdzić na GPS swoje połozenie i skonsultować z GOPR-em. Po drugie, gdyby ktoś z nas miał kompas.... Taka pierdołka, a nikt o tym nie pomyślal. Jest po pierwszej.
Postanawiamy więc schodzić dalej w dół, w dolinę. Jestem na 99 procent pewien, że jesteśmy na naszej stronie. Przedzieramy sie przez dwumetrowe zaspy, wzdłuż koryta potoku. W zwartej grupie, pomagając sobie. Powoli to idzie, ale systematycznie.
Na telefonach mamy nasz zasięg, co utwierdza mnie w przekonaniu, że idziemy w strone Górnego Korbielowa.
Ok 15 Vatetri podejmuje najważniejszą decyzję tego dnia. Jeśli do godziny nie znajdziemy śladów cywilizacji - dzwonimy do GOPR-u. Zaczynamy się bowiem troszkę niepokoić, powinniśmy przeciąć czerwony szlak z Miziowej na Glinne, a tu nic nie ma...
No i koło 16 faktycznie, dzwonimy. Adamek mówi: współrzędne takie i takie, wysokość taka i taka, jesteśmy dobrze wyposażeni, mamy siłę, nie jest nam zimno, prosimy o wskazanie nam naszego położenia.

Po chwili odpowiedź i konsternacja - pomylilismy się o zaledwie 10 stopni przy zejściu. Ale za to z jakimi konsekwencjami!! Schodzimy na słowacką stronę. Mamy 15 km do najbliższych zabudowań. Czyli w takich warunkach całą noc. Bo przecież choć zmieniamy się na torowaniu całą ósemką, to jednak teren daje w kość. I te dwa metry śniegu, które trzeba wytorować.

czyli co... Wracamy z powrotem pod szczyt. Ratownicy wyjdą nam na przeciw. Tak też się dzieje. Zapada zmierzch. Pniemy się powoli po naszych śladach. Czołówki bajecznie rozświetlają nam drogę. Gwizdek, folie rozgrzewające, termosy są bezcenne. Są ratownicy - na nartach. Na nowo musimy torować śnieg, teraz jeszcze stromiej, ale juz w dobrym kierunku. Wychodzimy na granicę. Po polskiej stronie zawierucha. Juz goprówka. O własnych siłach, wszyscy. Ciepła herbata i w dół, do Korbielowa, najkrótszą drogą. Przy autach jesteśmy o 22. Z dużym bagażem doświadczeń. Goprowcy chwalą nas. To marne pocieszenie, ale zawsze coś. Że dobrze przygotowani. Że rdoświadczeni.

Ale ja wiem, ze popełniliśmy błędy. I brakło nam kompasu. Wystarczyło go mieć na szczycie...


Dziękuję wszystkim uczestnikom wyprawy. Wszyscy zachowali się bardzo dojrzale. Nikt nie spanikował, zachowaliście sie bardzo racjonalnie. Byliśmy jedną, silną, zwartą grupą.

I prawdopodobnie dzięki temu udało się nam wyjść z opresji bez szwanku.


Kilka zdjęć ( niestety od momentu opuszczenia polskiego wierzchołka zdjęć nie robiłem )
Załączniki
15 stycznia 2012 096.jpg
(70.73 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 046.jpg
(110.08 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 041.jpg
(140.2 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 092.jpg
(110.38 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 085.jpg
(145.03 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 078.jpg
(142.85 KiB) Pobrany 2461 razy
15 stycznia 2012 099.jpg
(85.43 KiB) Pobrany 2456 razy
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 837
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Post autor: sprocket73 » 16 stycznia 2012, 11:29

Ale numer... to o Was musieli mówić w jakichś wiadomościach (już nie pamiętam czy TV, czy w radiu).

Twoja opowieść potwierdza dwie moje własne obserwacje:
1) przy zerowej widoczności, nawet bardzo dobrze znane miesce "wygląda" zupełne inaczej,
2) najgorzej jest zgubić się schodząc ze szczytu - drobny błąd na górze, skutkuje dużym odchyleniem na dole.

Dobrze, że nic się Wam nie stało. Miała być zwykła wycieczka a wyszło niezapomnine przeżycie.
Mike

Post autor: Mike » 16 stycznia 2012, 11:31

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/ ... l?cookie=1

Najważniejsze, że Wszyscy cali i zdrowi.
vertigo

Post autor: vertigo » 16 stycznia 2012, 11:32

No to mieliście niezapomniane przeżycia... Dobrze, że z takim finałem.
Pilsko potrafi nauczyć pokory. Kiedyś też o mało tam nie pobłądziłem jak po słowackiej stronie otoczyła mne mega-mgła...
Anonymous

Re: Zagubieni na Pilsku --- 15 stycznia 2012

Post autor: Anonymous » 16 stycznia 2012, 11:34

sokół pisze: (...) Pokazuje, że nawet Beskid moze być śmiertelnie niebezpieczny, jesli tylko trafimy na splot nieszczęsliwych wydarzeń. (...) I że zawsze, nawet na najmniejszej i najbezpieczniejszej górce, choćby miała ledwie tysiąc metrów, musisz być gotów na najgorsze. Psychicznie, fizycznie i wyposażeniowo.(...)
a ja powiem, że nawet poniżej 1000 m n.p.m. w Beskidzie Małym jest tak samo niebezpiecznie - sama tego kiedyś doświadczyłam.

Decyzję podjęliście bardzo dobrą, może tylko o wiele wcześniej trzeba było to zrobić-zadzwonić do GOPR. Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło.
Relacja ku przestrodze... na takim forum bardzo potrzebna.
My z Grześkiem tez wczoraj walczyliśmy z zimą w Beskidzie Żywieckim, wynik 1 : 0 dla zimy, co opiszę zaraz w swojej relacji.
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 837
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06

Post autor: sprocket73 » 16 stycznia 2012, 11:35

8 zaginionych turystów sprowadzili z gór ratownicy Beskidzkiej Grupy GOPR.
W niedzielę w rejonie masywu Pilska w Beskidzie Śląskim Grupa Beskidzka GOPR prowadziła poszukiwania 8-osobowej grupy turystów. Zaginionych odnaleziono i udzielono pomocy ok. godz.18.40. Akcję zakończono ok. godz. 22.00
hmm... Sokół, to wyście w B.Śląskim byli? ;)
xaga pisze:My z Grześkiem tez wczoraj walczyliśmy z zimą w Beskidzie Żywieckim, wynik 1 : 0 dla zimy
Jakiś pechowy dzień musiał być wczoraj... ja tez pobłądziłem w lesie i to tak przedziwnie, że uwierzyć nie mogłem w swój talent.
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2012, 11:38 przez sprocket73, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Maciej
Turysta
Turysta
Posty: 473
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 14:22

Post autor: Maciej » 16 stycznia 2012, 11:37

W takiej zamieci jak na szczycie, to rzeczywiście tylko kompas lub GPS.
Muszę się przyznać, że nie noszę kompasu. Czas zacząć.
Mike

Post autor: Mike » 16 stycznia 2012, 11:40

Maciej pisze:lub GPS.
tylko trzeba pamiętać o zapasowych bateriach.
Awatar użytkownika
zbig9
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1817
Rejestracja: 24 sierpnia 2009, 22:36

Post autor: zbig9 » 16 stycznia 2012, 11:55

Przypuszczłem, że będziecie mieć niezła zabawę, ale nie myślałem, że aż tak.
https://photos.app.goo.gl/zTv3GrRBWM8y8cgn7

''Starość to kwestia decyzji. Ja jeszcze nie podjąłem''
Vision

Post autor: Vision » 16 stycznia 2012, 11:58

Na wstępie chciałem podziękować wszystkim za wspólnie spędzony dzień... Z racji tego, że skończyło się szczęśliwe, staram się wyciągnąć z tej sytuacji same plusy i mega doświadczenie na przyszłość. W sumie gdyby tak to się nie skończyło, to pewnie przez kolejnych kilka lat, wiele podstawowych rzeczy dalej bym lekceważył podczas każdego wyjazdu... bo dopóki Cię to nie spotka, to tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy jakie mogą być tego konsekwencje. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze więc pozostaje tylko wyciągnąć z tego wnioski :)

Maciej pisze:W takiej zamieci jak na szczycie, to rzeczywiście tylko kompas lub GPS.
Co do GPS to pan ratownik na dole już stwierdził, że mieliśmy wielkie szczęście, że ten GPS w ogóle tam zasięg łapał. Bo oni używają Garmin'ów z dodatkową zewnętrzną anteną i przy takiej pogodzie często i u nich zasięg się traci.

A co do ratowników to też wielkie podziękowania za to co zrobili, no i gdyby nie ta sytuacja to nigdy bym się nie dowiedział, jacy to przemili ludzie są :)
Anonymous

Post autor: Anonymous » 16 stycznia 2012, 12:09

Vision pisze:Na wstępie chciałem podziękować wszystkim za wspólnie spędzony dzień
Vizion, dawaj jakieś zdjęcia, żeby rozluźnić temat... :roll:
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2559
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24

Post autor: adamek » 16 stycznia 2012, 12:24

moje wrażenia, takie jak sokoła
mieliśmy wszystko, wszystko oprócz kompasu. Naprawdę przygotowani byliśmy dobrze, nawet GOPR-owcy to stwierdzili.

Czy powinniśmy iść na słowackie Pilsko? Wychodzi z późniejszych wypadków że nie, ale...
na polskim Pilsku widoczność wynosiła kilkadziesiąt metrów, może nawet 100. trochę wiało i troszkę sypało. Po przejściu może 300 metrów, nagle wszystko się zmieniło. I tak jak pisał sokół nagle widoczność spadła do 10 m zaczęło okropnie wiać i sypać (ja już byłem kilkakrotnie w takich warunkach, ciężkie ale nic szczególnego). To lekkie odbicie w bok spowodowało późniejsze wypadki.

Jak dotarli do nas ratownicy to byliśmy 1 km od schroniska i 450 metrów od szlaku. Więc aż tak bardzo nie zboczyliśmy.

Podsumowując
- jednym z pierwszych moich zakupów będzie kupno GPSa
- ratownicy to naprawdę super ludzie. Jak coś jest nie tak to bez obaw dzwońcie do nich. Nas traktowali bardziej jak towarzyszy wyprawy niż ratowanych. To samo w moich rozmowach telefonicznych z nimi. Po krótkiej relacji wymienieniu naszych sił i sprzętu można było odczuć jakby ulgę z ich strony że jest dobrze. A może mylę się, wiele się działo.
- jeszcze jedno - miejcie w telefonach numery do GOPRu/TOPRu (my mieliśmy, co prawda aniołekzbeskid miał numer GOPRu w Markowych ale nas szybko przełączyli)


Wielkie dzięki dla towarzyszy wędrówki za tak nie codzienny wypad w góry.
Wielkie podziękowania dla GOPR-owców

dwie fotki z przedzierania się przez zwały śniegu (więcej później) :
Załączniki
a2.jpg
(173.24 KiB) Pobrany 2314 razy
a1.jpg
(156 KiB) Pobrany 2314 razy
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2012, 12:39 przez adamek, łącznie zmieniany 1 raz.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 8280
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Kontakt:

Post autor: PiotrekP » 16 stycznia 2012, 12:25

Góry uczą pokory, wielkie brawo dla całej ekipy za właściwe zachowanie.
sprocket73 pisze:hmm... Sokół, to wyście w B.Śląskim byli?
dla pismaków to nie ma różnicy Śląski czy Żywiecki.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
zbig9
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1817
Rejestracja: 24 sierpnia 2009, 22:36

Post autor: zbig9 » 16 stycznia 2012, 12:37

Macie duże szanse w konkursie na najlepszą relację z 2012. Tylko czy chcecie wygrać? :twisted:
Brakuje mi tylko pewnych - precyzyjnych informacji dotyczących opadów sniegu. Kiedy była porządna zadymka a kiedy przestało?
https://photos.app.goo.gl/zTv3GrRBWM8y8cgn7

''Starość to kwestia decyzji. Ja jeszcze nie podjąłem''
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1266
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02

Post autor: Han-Ka » 16 stycznia 2012, 12:43

Cieszę się, że Wasza przygoda zakończyła się szczęśliwie.
Powinniśmy przeczytać relację, wszystkie komentarze i wziąć to pod uwagę, szykując ekwipunek na zjazd w Samotni. Zła widoczność w Karkonoszach to zimą niemal norma. Jest jeszcze czas na zakup kompasu.
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
ODPOWIEDZ