Kopa Lodowa, droga Komarnickich, 07.03.2009

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3162
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Jak pomyliliśmy góry...

Post autor: jck » 10 marca 2009, 9:40

Napiszę krótko, bo to ciekawe zjawisko- pomyliliśmy góry.
Cel: Lodowy Szczyt: 2627 m
Skład: Marlena, Krystian, Krzysztof i ja.

Start o 5 ze Smokovca. Przez Hrebieniok do Chaty Tery'ego. Krótki odpoczynek i nie kończąca się epopeja śniegu po kolana w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich. Z racji, że widoczność była kiepska, a wiatr młócił śniegiem zdecydowaliśmy się trawersować u podnóży ścian Kopy Lodowej i Lodowego by nie zapuszczać się na środek doliny. Na wysokości 2300 m teren staje się bardziej stromy, co uznajemy za dobry znak: osiągamy podstawę rampy wyprowadzającej na przełęcz pod Lodowym Zwornikiem. Przekraczamy niewielki pas skał i trawersujemy w lewo pod ścianę- znowu dobry znak: skraj południowej ściany Lodowego. Niezmordowany Krystian toruje przez niekończące się śnieżne zbocza, które tutaj mają już nachylenie około 45 stopni. Nagle pola znikają i wchodzimy w komin...mała zagadka, bo komina być nie powinno. Inklinacja rzędu 70 stopni, a grani dalej nie widać. Nie wiążemy się /w tym śniegu i tak nic nie złapie/ i około 15 docieramy do spiętrzenia pod granią. Pod śniegiem pojawiają się skały, nachylenie 80 stopni. Krystian żywcuje ten odcinek /czapki z głów/, zakłada stan i rzuca sznurek. Marlena, potem ja, na końcu Krzysztof...
Na grani wieje jak diabli, nie widać dalej niż 10 m. Znajdujemy z Marleną małą platformę. Marlena równa ją czekanem, ja idę wyżej w poszukiwaniu następnej- dochodzę do jakiegoś wierzchołka: dalej teren opada: nic z tego. Chcemy rozstawić namioty na tej jednej platformie, ale po godzinie walki efekt mizerny: namiot Krystiana i mój zabawił się w latawiec i po kilku sekundach znalazł się 500 metrów niżej /znajdujemy go w zejściu, cud/, namiot Marleny i Krzysztofa złożył się jak domek z kart. Sytuacja jasna: zostaniemy tutaj- zamarzamy.
Jest 18. Zejść postanawiamy tą samą drogą: lepsze znajome problemy niż nowości. Wiążemy się co 15 metrów. Krystian schodzi pierwszy, za Nim Marlena. Tuż poniżej grani odpada, przelatuje koło Krystiana, łamie nogę i gubi czekan. Ja na szybko montuję stan na grani /szabla śnieżna/. W tym momencie podążający za mną Krzysztof spada ze śnieżnym nawisem, przelatując, niczym skoczek do wody przy skoku na główkę, 15 metrów. Wbiłem czekan, udało się zatrzymać na nim lot. Lina werżnęła się w nawis, więc bym mógł zejść Krzysztof musi się rozwiązać- utrudniają mu to jednak odmrożone dłonie. Gdy mu się to udaje, demontuję stanowisko i schodzę. Marlena musi schodzić na kolanach, pomaga Jej Krystian /teren dalej 70 stopni/, Krzysztof w środku, ja na końcu. Po 6 godzinach od decyzji odwrotu, o północy, w zamieci osiągamy Chatę Tery'ego.

Następnego dnia zejście jest bardzo wolne, Marlena cierpi jak diabli. O 17 witamy się z samochodem w Starym Smokovcu.

Co następuje: okazało się, że weszliśmy za wcześniej w ścianę i osiągnęliśmy grań w Lodowej Szczerbinie. Poszukując platformy pod namiot wlazłem przypadkiem na wierzchołek Kopy Lodowej /2603/. Lodowy Szczyt znajdował się więc po prawej, a nie po lewej stronie...

Nie dysponuję zdjęciem masywu Lodowego bym mógł wyrysować drogę, posłużę się tym z wikipedii i opiszę.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c ... dowy_2.jpg

Najwyższy szczyt na zdjęciu to Lodowy. W prawo zbiega dość łagodna grań, która była naszym celem. Na lewo od Lodowego znajduje się Kopa Lodowa, pomiędzy nimi zaś Lodowa Szczerbina. Ze szczerbiny odpada w lewo wybitny, nieco skośny komin, kończący się przy niewielkim polu śnieżnym. Nim wiedzie droga, którą pokonaliśmy.

Zdjęć mam raptem kilka, nie chciałem ryzykować odmrożenia dłoni.

1. Pośrednia Grań.
2. W Dolinie Pięciu Stawów Spiskich.
3. Marlena.
4. Krzysztof.
5. Krystian.
6. Pod ścianą Kopy Lodowej.
7. W zejściu, od lewej: Krystian, Marlena, Krzysztof.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Awatar użytkownika
maga
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 914
Rejestracja: 29 września 2007, 20:20

Post autor: maga » 10 marca 2009, 9:54

jejku jck ja myślałam, że czytam jakąś powieść. coś strasznego...
z bliska nic nie wygląda tak, jakim się wydawało z daleka
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 10:15

Uroki zimowej działalności górskiej, tak? Pewnie jest z czego wnioski wyciągać. Całe szczęście, że nie doszło do tragedii, choć dziewczyny szkoda - wyobrażam sobie, jak się musi czuć, uziemiona na wiele tygodni...

Pomijając kwestię wypadku - ta wycieczka to cholernie cenne doświadczenie, przynajmniej dla mnie by było. Osobiście, chciałabym sprawdzić się w takim terenie, choć za cienki bolek na to jestem.

Dobrze, że jesteście (z grubsza) cali.

A Ty, farciarzu, jako jedyny nic nie pogubiłeś... heh ;)
Awatar użytkownika
Norbert124
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 469
Rejestracja: 12 kwietnia 2008, 21:58

Post autor: Norbert124 » 10 marca 2009, 10:27

jck gratuluję wyprawy i dużego szczęścia. Sam bym się nie odważył, brak doświadczenia. Co z Marleną?
PZD
Norbert124

Nigdy nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą nie dostrzec różnicy. Prawa Murphy`ego
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 11:23

Mooliczek pisze:Dobrze, że jesteście (z grubsza) cali.
zgadzam się. szacunek, szczególnie dla dziewczyny !
Awatar użytkownika
Mariusz
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 623
Rejestracja: 28 lutego 2009, 16:58

Post autor: Mariusz » 10 marca 2009, 11:40

Opowieść z solidnym dreszczykiem, góry czasami każą sobie płacić najwyższą cenę dobrze że tak się to skończyło, bo mogło skończyć się tragicznie i nie miałby kto tej relacji napisać.
Podziwiam Waszą odwagę i opanowanie.
Czytałem że sporo osób z forum jest przeciwnikiem GPS-a w górach, ja nosze ze sobą GPS, w takich sytuacjach jak ta może być bardzo pomocny, bo pokazuje miejsce gdzie NA PRAWDĘ jesteśmy, w przypadku zgubienia szlaku umożliwia powrót na szlak a podczas wypadku można podać ratownikom dokładną pozycję
Pozdrowienia dla Marleny, niech szybko wraca do zdrowia
Tu króluje zeszłoroczny czas
Na posłaniu z liści buczynowych
Stąd do ziemi dalej niż do gwiazd
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 12:37

No Jacku toście nieźle nawywijali. Z tego co wiem to nie w takich sytuacjach już byłeś ale i tak szacun. No tak góra chciała zabić ale 1:0 dla Was. Gratulacje powrotu w jednym kawałku. :)
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 12:48

Jacek, dlaczego wybraliście za cel Lodowy Szczyt o tej porze roku?

Powrotu do zdrowia życzę kompaną i dzięki za taką relację!
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3162
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 10 marca 2009, 16:18

maga pisze:jck ja myślałam, że czytam jakąś powieść. coś strasznego...
Jeśli miałbym pisać powieści, to ludzie by z nudów pospadali :)
Mooliczek pisze:choć dziewczyny szkoda - wyobrażam sobie, jak się musi czuć, uziemiona na wiele tygodni...
A to jeszcze Transformatorowy maniak...cóż, pogodna jest więc będzie dobrze.
Mooliczek pisze:ta wycieczka to cholernie cenne doświadczenie,
Każda zakończona wycieczka to cenne doświadczenie.
Mooliczek pisze:Osobiście, chciałabym sprawdzić się w takim terenie, choć za cienki bolek na to jestem.
Dałabyś sobie radę, spokojnie. Tego typu sytuacje zależą w znacznie większym stopniu od psychiki niż techniki.
Mooliczek pisze:A Ty, farciarzu, jako jedyny nic nie pogubiłeś... heh
To fakt, nic. Moi towarzysze zgubili np czołówki, wracaliśmy tylko o jednym /moim/ światełku. [Grupa Polaków na lodowcu :D ]
Norbert124 pisze:Co z Marleną?
4-5 tygodni gipsu, potem zobaczymy.
nepawin pisze:szczególnie dla dziewczyny !
Zgadzam się, czapki z głów!
Mariusz pisze:Czytałem że sporo osób z forum jest przeciwnikiem GPS-a w górach, ja nosze ze sobą GPS
Sami żeśmy na ten temat rozmawiali... ja chyba jestem jednak na to za stary. Cóż, szkoła klasyczna troszkę przeze mnie przemawia... Choć nie wykluczam, że kiedys zmienię zdanie.
Mariusz pisze:Pozdrowienia dla Marleny, niech szybko wraca do zdrowia
Dziękuję, przekażę!
Yat pisze:No tak góra chciała zabić ale 1:0 dla Was. Gratulacje powrotu w jednym kawałku
Tylko, nie wiedzieliśmy która góra :lol:
Dziękuję.
AniaŻ pisze:Jacek, dlaczego wybraliście za cel Lodowy Szczyt o tej porze roku?
Bo jest relatywnie bezpieczny: niedaleko od schroniska, niespecjalnie lawiniasty...
AniaŻ pisze:Powrotu do zdrowia życzę
Dziękuję, Krzysztof już dochodzi do siebie, a Marlena... wiadomo...
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 17:17

Dzięki za relacje. Gratuluję szczęśliwego powrotu.
Anonymous

Post autor: Anonymous » 10 marca 2009, 17:57

Na ładnie, choć warunki nie na góry. :brawo: Doświadczeniem pogody się nie oszuka.
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3162
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 10 marca 2009, 18:07

Noel pisze:choć warunki nie na góry.
Warunki nie były wcale takie złe. Śniegu sporo, ale całkiem dobry.
Noel pisze:Doświadczeniem pogody się nie oszuka
Zdecydowanie. Na szczęście nikt nie miał takiego zamiaru. A pogoda była z gatunku średnich.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Pati

Post autor: Pati » 10 marca 2009, 18:49

Mam takie pytanie: jak z udzieleniem pierwszej pomocy przez schronisko?
Usztywnieniem nogi, leki przeciwbólowe, pytania o ubezpieczenie?

Relacja b. ciekawa, ale ważne, że wróciliście cało :), choć nie obyło się bez mniej miłych momentów.
Awatar użytkownika
jck
Turysta
Turysta
Posty: 3162
Rejestracja: 14 listopada 2007, 22:57
Kontakt:

Post autor: jck » 10 marca 2009, 19:21

Partycja pisze:Mam takie pytanie: jak z udzieleniem pierwszej pomocy przez schronisko?
Miro był bardzo pomocny. Inni ludzie ze schroniska też- pomagali rozwiązać raki, Marlenie pomagali iść. Myśmy wtedy myśleli, że noga jest zwyczajnie skręcona, więc bandaż załatwi sprawę... dopiero na Śląsku okazało się, że jest inaczej.
Partycja pisze:ale ważne, że wróciliście cało
Tak, jak na to patrzę po dwóch dniach, to w końcu to najważniejsze.
Życie nie zaczyna się powyżej 5000 mnpm. Powyżej 6000 mnpm tym bardziej...
Awatar użytkownika
Dariusz Meiser
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1944
Rejestracja: 16 stycznia 2008, 10:40
Kontakt:

Post autor: Dariusz Meiser » 10 marca 2009, 21:02

Cieszę się, że wróciliście w jednym kawałku.
A jedno z ujęc to przypomina mi moje ulubione zdjęcie Gerlinde Kaltenbrunner z Broad Peak.
Tolerancja dla niejednoznaczności.
ODPOWIEDZ