Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Pudelek
Turysta
Turysta
Posty: 2892
Rejestracja: 23 czerwca 2008, 17:43

Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: Pudelek » 23 października 2020, 17:32

Mój tata postanowił ruszyć ze mną w Sudety! O ile Beskid Śląsko-Morawski, Śląski i Żywiecki mamy solidnie przechodzone, o tyle w najdłuższym śląskim pasmie górskim chyba jeszcze razem nie byliśmy! Skoro miała być jednodniówka, to wybór padł na najbliższe nam Góry Opawskie. Na pewno był to jego debiut w tej jednostce geograficznej. Przy okazji zabraliśmy jeszcze Bastka, więc wyprawa odbywana była w trójkę.

Skoro Opawskie, to wypadałoby zaliczyć klasykę, czyli Kopę Biskupią. Skoro ja wybieram trasę, to tradycyjnie wejście od czeskiej strony. Samochód zostawiamy oczywiście w Zlatych Horach (Zuckmantel)...
Obrazek

...a pierwsze kroki kierujemy do knajpy :). Tata w górach zawsze wypija symboliczny kieliszek Becherówki, a ponieważ później nie będzie okazji do jego nabycia, więc od niego i dwóch piw zaczniemy.

W Republice Czeskiej od czterech dni trwał stan wyjątkowy. Na razie nie powodował większych komplikacji w codziennym życiu, ale nowy czeski minister zdrowia, zdeklarowany zwolennik zamykania wszystkiego i wszystkich, zaczął się zachowywać jak piroman w składzie drewna. Nie minął nawet tydzień, a zaostrzył ograniczenia, twierdząc, że poprzednie nie działają, po czym po kolejnych trzech dniach znowu powiedział to samo i zarządził semi-lockdown, unieruchamiając lokale, muzea, cały sport, kulturę i rozrywkę, a także... wyłączył wi-fi w galeriach handlowych. Nie jestem ekspertem, ale jak po tak krótkim czasie można oceniać wpływ dotychczasowych rozwiązań?? Mimo mocnych restrykcji liczba zakażeń rosła jak na drożdżach. Czeski rząd zapowiedział, że poczeka dwa tygodnie i wtedy podejmie decyzję o lockdownie... a następnie poczekał trzy dni i go wprowadził. Nie ma to jak wiarygodni politycy! Trzeba jednak przyznać, że nawet minister-piroman nie wpadł na razie na idiotyczny powszechnego noszenia maseczek w otwartych przestrzeniach...

W momencie naszej wizyty Czesi jeszcze nie wieli o tym, że zostało im niedużo "normalności", życie toczy się spokojnie swoim tempem: mimo wczesnej godziny do baru zaglądają panowie na kufelek albo kieliszek, z gazetami lub zakupami pod ręką, aby leniwie pogadać o różnych pierdołach.
Obrazek

W czasie jazdy do Zlatych Hor przez większość czasu towarzyszyła nam piękna, słoneczna pogoda, ale po pewnym czasie dojrzeliśmy chmury grupujące się właśnie nad górami. Zostawiając wóz w miasteczku klara nadal świeciła, lecz już po wyjściu na szlak schowała się wystraszona. Obok kaplicy św. Rocha jesteśmy już w szarówce.
Obrazek

Zdjęcie z faną na tle Kopy :).
Obrazek

Zielony szlak ze Zlatych Hor to najkrótsze podejście do wieży (nie liczę tego z przełęczy Petrove boudy). Niektórzy dodają także, iż najnudniejsze, ale ja lubię.

Na polanie mijamy stację Drogi Krzyżowej. Kalwaria znajdowała się w tym miejscu już w XVIII wieku, lecz ta nowa betonowa konstrukcja nie jest zbyt ładna.
Obrazek

Końcowe 1/3 szlaku to dość ostre podchodzenie pod górę. Można iść szlakiem po zygzakach albo prosto na pałę.
Obrazek

Na szczycie Biskupiej Kopy (Biskupská kupa, Bischofskoppe) meldujemy się po godzinie i dziesięciu minutach. Mocno wieje, temperatura niska, ogólnie to kicha. Na razie odpuszczamy sobie włażenie na wieżę, zajrzymy do niej po południu, licząc na poprawę aury. Choć szansę na taką nie są raczej zbyt duże.
Obrazek
Obrazek

Mimo takich warunków, a może właśnie dzięki nim, widoczność jest całkiem przyzwoita. W kierunku północnym widać Opole, a na lewo od niego (za drzewami) kominy Elektrowni Opole (55-60 kilometrów).
Obrazek

Znacznie ciekawsze obiekty można dojrzeć kawałek odchodząc kawałek od szczytu. Na pierwszym zdjęciu Anaberg (Masyw Chełmu) i leżące obok niego Zdzieszowice (wyraźne kominy koksowni) - to również około 50 kilometrów od nas.
Obrazek

Płaski "czarny Śląsk". Na prawo hołda "Szarlota" w Rydułtowach (75 kilometrów), na lewo największa na Górnym Śląsku Elektrownia Rybnik (podobna odległość), a jeszcze bardziej na lewo Elektrownia Łaziska (około 100 kilometrów do Kopy).
Obrazek

Są oczywiście góry. Beskid Śląski ze Skrzycznym (135 kilometrów), w lewej części Beskid Mały. I ogromna elektrownia w Dětmarovicach.
Obrazek

Opuszczamy Biskupią Kopę, skręcamy obok ruin schroniska Rudolfsheim (praktycznie niewidocznych) i na zejściu do przełęczy Mokrej fotografujemy dalej.
Obrazek

Tym razem Beskid Śląsko-Morawski, podany jak na dłoni! Łysa Góra, Travný, Smrk - 110 kilometrów.
Obrazek

Ponownie Śląski - Klimczok, Skrzyczne, Wielka Czantoria, Stożek.
Obrazek

Z przełęczy idziemy dalej czerwonym szlakiem granicznym. Na niebie pojawiają się niebieskie plamy wolne od chmur, ale jednocześnie wiatr jeszcze się zwiększa. Wypatrujmy Pradziada, lecz ten jest całkowicie zakryty.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ślęża (85 kilometrów), Jezioro Nyskie i podświetlony Zakład Produkcji Etanolu w Goświnowicach.
Obrazek
Obrazek

Na Srebrnej Kopie (Velká Stříbrná, Silberkoppe) jestem dopiero drugi raz w życiu. Przed wycinką drzew nie było za bardzo po co tu wchodzić... Znowu mnie zastanawia kamienny szałas stojący na szczycie. Nie umiem nigdzie znaleźć co to było - jedni piszą, że podstawa wieży obserwacyjnej, inni, że posterunek czechosłowackich pograniczników...
Obrazek
Obrazek

Po czeskiej stronie już częściowo słonecznie.
Obrazek

Kolejne konstrukcje z kamieni, tym razem poniżej szczytu.
Obrazek

Dochodzimy do szlaku żółtego, na którym zawracamy w kierunku Kopy Biskupiej. Teraz i u nas pojawiają się słoneczne przebłyski, które ładnie eksponują kolorowe liście.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Plac Habla (Konrad Habel Platz), założony w 1917 roku dla uczczenia prudnickiego samorządowca i opiekuna lasu miejskiego. Oryginalny kamień zaginął po wojnie, obecny to kopia ustawiona przez prawnuczkę uhonorowanego.
Obrazek
Obrazek

Zdecydowanie mamy już jesień!
Obrazek
Obrazek

Z Placu Habla wybieramy sobie nieoszlakowaną ścieżkę do Bystrego Potoku. Początkowo szeroka, wkrótce robi się coraz węższa i bardziej mokra. Momentami praktycznie idziemy strumieniem. Na zakręcie pojawia się oznakowanie ścieżki dydaktycznej, która wyprowadza nas do Placu Langego i, ponownie, żółtego szlaku. Stąd do schroniska jest już bliziutko, choć szlakowskazy pokazują jakieś fantastycznie długie czasy przejścia...

W tej rzeźbie brakuje mi jeszcze hakenkrojca. Czy miejscowe nadleśnictwo nosi nazwę "schronisko"?
Obrazek

Docieramy pod Schronisko Górnoślązaków. Witają nas rozwalone schody oraz Janosik w kucharskiej czapce.
Obrazek
Obrazek

Na zewnątrz siedzi jedna rodzina, w środku pusto. Ceny w menu ostro poszły w górę, więc chyba zjemy jakieś zupy. Zza baru wychodzi kobieta.
- Niestety, nie mamy wody - rozkłada ręce.
"Więc nie będzie zup" - pomyślałem, ale nie do końca trafiłem.
-... więc nie możemy serwować jedzenia. Sanepid zakazuje, bo nie mają państwo możliwości umycia rąk. Zapraszamy za jakieś półtorej godziny.
Hę? Dziwna sprawa. W wielu miejscach, gdzie podaje się posiłki, nie ma bieżącej wody dla klienta. Skąd w ogóle pomysł, że koniecznie muszę umyć ręce?? Przecież zupę jem łyżką, a nie dłonią! No i brak wody nie przeszkadza w sprzedawaniu przegryzek typu chipsy, a te z pewnością wkładam do ust palcami!
No i jeszcze taka drobna uwaga: skoro wymaga się od wchodzących, aby zakładali maseczki, to byłoby fair, gdyby obsługa również je nosiła!
Oczywiście nie będziemy czekać na powrót wody, zatem ograniczamy się tylko do krótkiego postoju na tarasie i skorzystania ze strategicznych zapasów schowanych w plecakach.
Obrazek

Srebrna Kopa już w słońcu. Jeszcze w południe nie spodziewałem się tego, ale pogoda rzeczywiście się poprawiła, więc ponownie wdrapujemy się na Biskupią, gdzie razem z tatą wchodzę na wieżę.
Obrazek

ZH w całej rozciągłości. Ładnie oświetlona jest polana pod kaplicą św. Rocha.
Obrazek
Obrazek

Karkonoszy nie było widać, podobnie jak bardziej oddalone tereny województwa opolskiego są pod warstwą chmur.
Obrazek

Na widok tego wiecznego bajzlu pod wieżą zawsze nóż mi się w kieszeni otwiera (gdybym rzeczywiście go nosił, to kieszeń już dawno szlag by trafił).
Obrazek

Prudnik...
Obrazek

Dalekie obserwacje województwa śląskiego. Na kolejnym zdjęciu zdjąłem kolor, aby lepiej wyróżnić interesujące mnie obiekty: z prawej Elektrownia Rybnik, w środku Elektrownia Łaziska, z lewej prawdopodobnie blokowiska Tychów (110 kilometrów).
Obrazek
Obrazek

Śląsko-Morawski...
Obrazek

Pradziad, tym razem łaskawie się odsłonił.
Obrazek

A tu fajnie widać trasę, którą schodziliśmy spod Srebrnej Kopy przez Plac Habla, aż do Bystrego Potoku.
Obrazek

O ile widoki z góry okazały się całkowicie satysfakcjonujące, o tyle pod wieżą nadaremno szukałem starego austriackiego kamienia mierniczego z 1898 roku. Ostatnio też go nie znalazłem, zniknął w czasie prac przy wieży widokowej. Ktoś go ukradł czy przeniósł w bardziej godne miejsce (choć najbardziej godne są te oryginalne)?

W bufecie pana Miroslava kupujemy symbolicznego pszeniczniaka (tylko na tyle było nas stać, aby nie rozmieniać grubych banknotów) i rozpoczynamy zejście do Zlatych Hor. Tym razem nie zielonym szlakiem, ale dłuższym niebieskim, który także bardzo lubię.
Obrazek

Po wycinkach drzew poznikało wiele oznaczeń, na szczęście pojawiły się one z powrotem, dlatego nie ma większego problemu, aby odnaleźć właściwą drogę. Przy okazji podziwiamy widoki słabo zakryte kikutami.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Skromne pozostałości zamku Leuchtenštejn (Leuchtenstein), strzegącego posiadłości biskupów wrocławskich. Zamek istniał prawdopodobnie tylko przez około wiek, niewiele o nim wiadomo. Na zdjęciu resztki wieży.
Obrazek

Późniejszy odcinek szlaku jest tak zarośnięty, że można odnieść wrażenie, iż nikt nim nie chodzi. Drogę utrudniają również dziesiątki zwalonych drzew, niektóre z nich padły już dawno temu, ale leśników czy drwali chyba za bardzo to nie interesuje.
Obrazek

Po opuszczeniu lasu idzie się znacznie szybciej i przyjemniej. Czasem aby dostrzec oznaczenia trzeba się dobrze wpatrywać w krzaki ;).
Obrazek
Obrazek

Jeszcze trochę sycenia oczu kolorami: horyzont z Elektrownią Opole, Czapka i bliska ściana drzew.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Niebieska trasa prowadzi do przejścia granicznego, zatem zmieniamy kolor na żółty, biegnący do centrum Zlatych Hor. Szybko robi się płasko, więc Góra Parkowa jest już wyżej od nas.
Obrazek

Te wspaniałe maszyny...
Obrazek
Obrazek

Przysiółek Rožmitál (Rosenthal), założony w XVIII wieku po parcelacji biskupiego dwora. Mieszka w nim kilkadziesiąt osób. Podczas ostatniej wizyty Bastek chciał tu porwać rudego kota, teraz też go szuka, ale znajdujemy tylko zwierzaki o innym umaszczeniu :D.
Obrazek
Obrazek

Kopa pięknie oświetlona.
Obrazek

Na sam koniec zarządzam przejście przez cmentarz miejski. To bardzo ciekawy obiekt, z setkami starych i często zabytkowych grobów. Kiedyś w zimie zwiedzałem go dość dokładnie, lecz dopiero teraz wpadły mi w oko napisy w języku greckim.
Obrazek

To powstańcy i rodziny komunistycznych powstańców przegranych w greckiej wojnie domowej toczącej się w latach 40. ubiegłego wieku. Wielu z nich udało się na emigrację, przyjęły ich państwa z bloku wschodniego i choć większość powróciła później do Grecji, to jednak niektórzy zostali na obczyźnie do końca. A skoro na nagrobkach pojawiły się krzyże, to może nie tak bardzo wierzyli w ten komunizm?

Są też oczywiście inne ciekawe groby.
Obrazek
Obrazek

Górską pętlę zakończyliśmy obok samochodu. Debiut taty w Opawskich należy uznać za udany, ostatecznie nawet pogoda pokazała swoje jaśniejsze oblicze. Dopełnieniem wędrówki była obfita kolacja w restauracji ratuszowej :).
Obrazek
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś"
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1289
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Re: Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: Darek » 23 października 2020, 21:54

Łaskawe były dla Was te Opawskie, tudzież Zlate Hory. Szarlota robi wrażenie, a Ślęża przypomina Babią z Cylem od strony słowackiej :D .
Ja jakoś nigdy nie miałem szczęścia do fajnych widoków z wieży, a i las kiedy byłem tam ostatnio też jakby gęściejszy był.
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
Pudelek
Turysta
Turysta
Posty: 2892
Rejestracja: 23 czerwca 2008, 17:43

Re: Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: Pudelek » 24 października 2020, 12:15

Jeśli ktoś nie był tam kilka lat, to nie pozna okolicy. Wiosną jest tam dość ładnie, gdy wszystko kwitnie, ale w innych porach roku potrafi być przygnębiająco, te kikuty i zryte zbocza :|
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś"
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 763
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Kontakt:

Re: Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: pantadziu » 24 października 2020, 12:21

Darek pisze:
23 października 2020, 21:54
Łaskawe były dla Was te Opawskie, tudzież Zlate Hory. Szarlota robi wrażenie, a Ślęża przypomina Babią z Cylem od strony słowackiej :D .
Ja jakoś nigdy nie miałem szczęścia do fajnych widoków z wieży, a i las kiedy byłem tam ostatnio też jakby gęściejszy był.
Parę lat temu susza tak osłabiła drzewa, że padały jak zapałki przy najmniejszym wietrze - to powycinali. Jak wtedy szedłem to dookoła było czuć dym.
Awatar użytkownika
Mosorczyk
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 437
Rejestracja: 04 grudnia 2006, 11:45
Kontakt:

Re: Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: Mosorczyk » 24 października 2020, 13:59

Pudelek pisze:
24 października 2020, 12:15
Jeśli ktoś nie był tam kilka lat, to nie pozna okolicy. Wiosną jest tam dość ładnie, gdy wszystko kwitnie, ale w innych porach roku potrafi być przygnębiająco, te kikuty i zryte zbocza :|
To jest to, co wspominałem w innym temacie. Niestety nasze góry dość szybko niszczeją i to jest bolesne. Szkoda, że czym więcej lat upływa, tym więcej zniszczonych gór widzę. Mimo wszystko każe wyjście w góry bardzo cieszy. Góry opawskie dość mocno schodziłem w 2009 roku.
Awatar użytkownika
Pudelek
Turysta
Turysta
Posty: 2892
Rejestracja: 23 czerwca 2008, 17:43

Re: Góry Opawskie - Biskupia Kopa oraz Srebrna Kopa. Klasycznie, debiutancko i widokowo.

Post autor: Pudelek » 24 października 2020, 16:05

Jedyna nadzieja jest taka, że las się odradza. To widać w rejonach, gdzie ścinki były najwcześniejsze i tam już coś rośnie, często samorzutnie. Gorzej, że w wielu miejscach leśnicy znowu sadzą... same iglaki! Czyli minie kilkadziesiąt lat i ponownie pojawi się pretekst do ścinki, bo przecież kornik i tym podobne!
Parę lat temu susza tak osłabiła drzewa, że padały jak zapałki przy najmniejszym wietrze - to powycinali. Jak wtedy szedłem to dookoła było czuć dym.
i dalej są tak słabe - w środę byłem w okolicy Pricniho Vrchu i tam to jest masakra! Albo powycinanie albo pozwalane.
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś"
ODPOWIEDZ