Piąta Wędrówka Oldskulowa po Beskidzie Niskim, 10-12.06.2016

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 6149
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Kontakt:

Piąta Wędrówka Oldskulowa po Beskidzie Niskim, 10-12.06.2016

Post autor: Dżola Ry » 16 czerwca 2016, 17:59

Piąta, jubileuszowa Wędrówka Oldskulowa po Beskidzie Niskim odbyła się po raz pierwszy w czerwcu, a nie w maju, w dniach 10-12, a miejscem noclegowym było gospodarstwo agroturystyczne Meli i Adama Peregrym w Smerekowcu.
Polecamy bardzo tę miejscówkę - przemili i bardzo pomocni gospodarze, swojskie mleko, jajka, twaróg, chleb i wiele innych atrakcji.
Nam brakowało jedynie miejsca na posiadówkę wieczorną, gdy padał deszcz i "wygonił" nas z podwórka. Musieliśmy się zmieścić w maleńkiej kuchni wypełniając sobą całą przestrzeń tego niewielkiego pomieszczenia :D - ma ktoś zdjęcie?

Jak wiadomo, nasze oldskulowe spotkanie to "bal przebierańców", w którym nowym technologiom mówimy stanowcze NIE!

Są więc flanele, dżinsy, drelichy, bawełny. Są menażki, Smieny i Zorki 5 :)
Są zewnętrzne stelaże w plecakach jako nowoczesne hity, bo większość ma jeszcze plecaki bez stelaży, ze skórzanymi paskami i metalowymi klamerkami :)

Wszyscy zapisani uczestnicy przyjechali na miejsce w piątek, a byli to:

Dżola Ry, Darek Z, Królik, Jadzia, Nic-ram, tknp, Limonka, adamek, Joanka, iwona, GosiaB, Christobar, ms998 , Paula, Julka, Adam, zagatka, Rafał, Helenka, Roberto , a w sobotę raniutko niespodziankę zrobił nam Panda.

Po wystylizowaniu się we wszystkie przygotowane stroje i gadżety rozpoczęliśmy od zbiorowej fotki i z lekkim poślizgiem wyruszyliśmy o 9.15. na zielony szlak niemal spod domu.

fot. Oli
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Darek Z, jak co roku, nie poprzestał na standardowej flaneli, drelichowym plecaku czy menażce, ale jak zawsze miał coś ekstra - tym razem rower Ukraina!!!

Darek, jesteś niekwestionowaną gwiazdą Oldskula!!!
Nikt nie wkłada tyle serca, czasu, środków i wysiłku w dopracowanie swojego oldskulowego wizerunku, co Ty! :brawo: :brawo: :brawo: Brawo! ...i dziękuję!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zielonym szlakiem doszliśmy do schroniska na Magurze Małastowskiej, gdzie spotkaliśmy się z Królikiem, Jadzią, GosiąB, Michałem, Paulą i Julką, którzy z różnych powodów dotarli tam krótszą drogą z Przełęczy Małastowskiej.

Posiedzieliśmy tu dłuższą chwilę, pojedliśmy, popiliśmy, znów uwieczniliśmy się na zbiorowej fotografii i już mieliśmy wyruszyć w pełnym składzie zdobyć szczyt Magury, gdy znów zaczęło padać i zagatka z Rafałem i Helenką zdecydowali się przeczekać deszcz w schronisku, a potem wrócili do Smerekowca tą samą drogą, którą przyszliśmy.

fot. Oli
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozostała część grupy powędrowała do cmentarza na Magurze Małastowskiej, a potem na jej szczyt.

Obrazek

Obrazek

fot. Oli
Obrazek

Po uwiecznieniu na kolejnej zbiorówce faktu szczytowania całej grupy znów podzieliliśmy się na podgrupy.

W dalszą trasę wyruszyli: Dżola Ry, Nic-ram, tknp, Limonka, adamek, Joanka, iwona, Christobar, Adam, Roberto oraz "zroweryzowany" Darek Z, który, gdy tylko wreszcie zaczęło być z górki, dosiadł swego zabytkowego rumaka i tyle go widzieliśmy! Nie poczekał na nas ani na żadnej przełęczy, ani na rozstaju dróg. Opowiedz Darku swoje dalsze przygody, ok?

Po przejściu prawie całego zalesionego pasma Magury Małastowskiej zamierzaliśmy odbić w lewo, w stronę wsi Leszczyny niebieskim szlakiem rowerowym. Ale nie było zupełnie żadnych oznaczeń tego szlaku więc gdy zobaczyliśmy drogę odbijającą w lewo poszliśmy nią na czuja.
W pewnym momencie droga zmieniła się w słabo zarysowaną ścieżkę, aż całkowicie zatraciła się wśród lasu. Azymut jednak mieliśmy dobry i po kilkuset metrach uroczego chaszczingu wyszliśmy na piękną polanę nad Leszczynami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zabytkowa chyża i cerkiew w Leszczynach

Obrazek

Obrazek

Od tej chwili zaczęła się droga powrotna i były to najpiękniejsze odcinki szlaku. Początkowo doliną rzeczki Przysłupianka, którą wielokrotnie musieliśmy przekraczać brodami, co uwielbiam...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Doszliśmy do Nowicy, gdzie udało się wejść do cerkwi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem wyszliśmy nad wieś i żółtym szlakiem, przepięknymi rozległymi łąkami doszliśmy do szlaku zielonego, którym rano szliśmy i który doprowadził nas do punktu wyjścia. Szlak ten zdecydowanie polecam, jest wybitnie malowniczy, chociaż moje zdjęcia przy tej pogodzie zupełnie tego nie oddają :(.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To była jak zwykle cudowna wędrówka... Szkoda tylko, że wciąż nękał nas deszcz.

A wieczór spędziliśmy "jak Bóg przykazał" ;) piekąc kiełbaski na ognisku i snując nocne Polaków rozmowy :)

W niedzielę, jak zazwyczaj podzieliliśmy się na podgrupy, proszę więc o dopisanie, jak ją spędziliście.

Ponieważ Rafał chciał się powspinać w Ciężkowicach, a wracaliśmy jednym autem ja z zagatką i Helenką spędziłyśmy tę niedzielę wędrując po tamtejszym rezerwacie. Oto kilka obrazków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy skałach "Piekiełko", których kolor był tak niezwykły, iż początkowo byłam przekonana, że został naniesiony ludzką ręką! A to naprawdę natura stworzyła!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Moje zdjęcia
Sobota: https://picasaweb.google.com/1151326283 ... 3280844993
Niedziela: https://picasaweb.google.com/1151326283 ... 9576046625#
Ostatnio zmieniony 20 czerwca 2016, 9:14 przez Dżola Ry, łącznie zmieniany 3 razy.
goska
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 875
Rejestracja: 13 listopada 2011, 21:51

Post autor: goska » 16 czerwca 2016, 20:27

Z bólem serca musiałam opuścić ten wyjazd i moje słonecznikowe kolczyki nie pojechały się wietrzyć, ale wszystkiego mieć nie można :( .Za to z przyjemnością Was pooglądam jak zwykle cudnie ubranych. Darek jest absolutnym zwycięzcą .
Największa rzecz swego strachu mur obalić...
Awatar użytkownika
buba
Turysta
Turysta
Posty: 1788
Rejestracja: 05 lipca 2011, 11:35
Kontakt:

Post autor: buba » 16 czerwca 2016, 21:51

Zesz no kurcze.. to byl jednak w tym roku normalny oldskul w Niskim? :( nawet nie sprawdzalam na forum bo niby mialo nie byc tylko mial byc ten jakis oldskul sredniowieczny na Jurze? albo to ja jakos zle zrozumialam? a akurat w sobote wracalismy z Lubelszczyzny, moglam zamiast do domu pojechac w Niski :( ajajaj jaka jestem na siebie zla!!!!!! :zly:

Jak zwykle milo popatrzec na zdjecia z normalnie ubranymi ludzmi :D To zawsze jest mile dla oka, powoduje jakies takie odprezenie, odczucia estetyczne, poczucie sielskosci i bezpieczenstwa.
A Darek to rzeczywiscie zawsze jest bohaterem tej imprezy! Strach sie bac co wykreci wam za rok!!! :D

A jaka Helenka juz duza! Chyba juz wieksza niz kabak.. tfu tzn. Majka, wiem ze nie lubisz tego przezwiska :P Jak zagatka opanowala to wiazanie chusty to ja nie wiem.. Ja sie tylko cala w to zaplątalam i nie wiedzialam gdzie koniec a gdzie poczatek :(
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną, cała reszta jest wynikiem tego ,że ją wybrałam..."

na wiecznych wagarach od życia..
Awatar użytkownika
Wiolcia
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 949
Rejestracja: 18 listopada 2011, 18:33

Post autor: Wiolcia » 16 czerwca 2016, 22:22

Miło jak zawsze rzucić okiem na zielony Beskid Niski. Trasa rzeczywiście wygląda zachęcająco, a cała ekipa w swych strojach idealnie się w te rozległe łąki wpisuje ;). Że też tyle oldskulowych rzeczy się w domach uchowało - fajnie!
Czy były jakieś plusy z faktu, że oldskul odbył się w czerwcu, a nie w maju? Wiadomo, pogody się nie przewidzi, ale może poziom zazielenienia lub "zakwiecenia" był inny, ciekawy?
"Navigare necesse est, vivere non est necesse"
www.kuzniapodrozy.pl
Królik
Turysta
Turysta
Posty: 6226
Rejestracja: 22 lipca 2007, 23:27

Post autor: Królik » 16 czerwca 2016, 23:19

buba pisze:jaka jestem na siebie zla
Bądź. Dużo straciłaś :8)
Oldskul jest Kool !!!
Jolu nie zaprzestawaj w organizacji w następnym roku.
Jak wiesz, możesz liczyć na aktywną pomoc :)
Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 6149
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Kontakt:

Post autor: Dżola Ry » 16 czerwca 2016, 23:25

goska pisze: moje słonecznikowe kolczyki
Może dlatego słońca zabrakło ;)
buba pisze: bo niby mialo nie byc tylko mial byc ten jakis oldskul sredniowieczny na Jurze? albo to ja jakos zle zrozumialam?
Dobrze zrozumiałaś, ale nic pewnego na tym świecie ;)
Tamto nie wyszło więc rzutem na taśmę zorganizowałam klasyka ;)
buba pisze: tfu tzn. Majka, wiem ze nie lubisz tego przezwiska :P
:spoko: :8p:
buba pisze:Jak zagatka opanowala to wiazanie chusty to ja nie wiem.. Ja sie tylko cala w to zaplątalam i nie wiedzialam gdzie koniec a gdzie poczatek :(
Chyba trening czyni mistrza, ale Agatka też zawsze mówi, że to trudne i niezbyt często używa. Właściwie chyba tylko w górach.
Wiolcia pisze:Czy były jakieś plusy z faktu, że oldskul odbył się w czerwcu, a nie w maju?
Chyba nie... Może inny był "kwiatostan" na łąkach, ale podobnie wybarwiony. I zieleń soczysta, choć nie wiem, czy to nie z powodu deszczu - wszak wiele łąk już było wykoszonych.

W relacji pojawiły się "grupówki" Oli (i od razu moje zdjęcia zbladły w porównaniu z soczystością barw Oli... :roll: :( )
Awatar użytkownika
Limonka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 394
Rejestracja: 07 grudnia 2008, 16:21

Post autor: Limonka » 17 czerwca 2016, 0:04

Skoro Oldskul - to zabieram kolory ;-)
Dawno, dawno temu tylko czarno-białe zdjęcia robiłam ;-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dla zainteresowanych pozostałe zdjęcia:

https://picasaweb.google.com/1142891540 ... directlink

W kolorze i z niedzieli później ;-)
tknp
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 453
Rejestracja: 20 października 2007, 22:36

Post autor: tknp » 17 czerwca 2016, 9:46

Królik pisze:Oldskul jest Kool !!!
Jolu nie zaprzestawaj w organizacji w następnym roku.
Jak wiesz, możesz liczyć na aktywną pomoc :)
Dziękuję wszystkim za super atmosferę , było b.miło eh Olu Twoje zdjęcia widać na nich nawet mój kamuflaż na brodzie :D :D
jestem strażnikiem snów, błękitnego nieba i bezkresnej przestrzeni , słucham wiatru i odgłosów jesiennego deszczu (tknp),,
iwona
Turysta
Turysta
Posty: 38
Rejestracja: 04 grudnia 2013, 19:36

Post autor: iwona » 18 czerwca 2016, 22:14

Kilka fotek :)
Załączniki
20160611_092320.jpg
(38.95 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_092121.jpg
(33.49 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_092652.jpg
(68.89 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_093928.jpg
20160611_093928.jpg (41.8 KiB) Przejrzano 1520 razy
20160611_094037.jpg
(56.77 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_085708.jpg
(102.13 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_120340.jpg
(61.42 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_130011.jpg
20160611_130011.jpg (59.69 KiB) Przejrzano 1520 razy
20160611_095351.jpg
20160611_095351.jpg (49.77 KiB) Przejrzano 1520 razy
20160611_095813.jpg
(75.86 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_085547 (2).jpg
(98.11 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_085524.jpg
(81.2 KiB) Pobrany 1518 razy
20160611_094029.jpg
(75.19 KiB) Pobrany 1518 razy
Zawsze patrz na jasną stronę życia :-)
Marshal23
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 552
Rejestracja: 20 stycznia 2014, 12:57

Post autor: Marshal23 » 19 czerwca 2016, 20:35

Rewelacja.Jakbym oglądał zdjęcia mego ojca z jego wyryp a tutaj 2016r i oczywiście GSy. Być z Wami w przyszłym roku-marzenie do spełnienia
Awatar użytkownika
HalinkaŚ
Moderator
Moderator
Posty: 4560
Rejestracja: 10 września 2009, 8:11

Post autor: HalinkaŚ » 19 czerwca 2016, 21:11

Dżola Ry pisze: To była jak zwykle cudowna wędrówka
Nic dodać, nic ująć :brawo: :brawo:
Wielce zazdraszczam wszystkim tego oldskula. W zasadzie mimo małych organizacyjnych komplikacji początkowo wszystko jak widać udane.
Wszyscy stanęli na wysokości zadania, a szczególnie podoba mi się:
Darek :brawo: za pomysł i zabytkowy jednoślad.
Joanka :brawo: za ochronne nakrycie głowy
Limonka. To zdjęcie jest bomba :hura: ;)
Załączniki
P6111105 1czmałypod.jpg
(83.62 KiB) Pobrany 1468 razy
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4863
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11

Post autor: Grochu » 20 czerwca 2016, 17:39

Dżola Ry pisze:Piąta, jubileuszowa Wędrówka Oldskulowa po Beskidzie Niskim odbyła się po raz pierwszy w czerwcu, a nie w maju
I żeby mi to było pierwszy i ostatni raz :8p:

P.S.
Wnusia prezentuje się cudnie Babciu Jolu :)
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Awatar użytkownika
Dziadek;)
Moderator
Moderator
Posty: 1088
Rejestracja: 20 maja 2014, 15:14

Post autor: Dziadek;) » 20 czerwca 2016, 20:13

Powrót do przeszłości V
Czyli z pamiętnika już niemłodego Oldskulowego rowerzysty
.

I nadszedł ten dzień ! Pomimo wielu perturbacji z organizacją tegorocznego Oldskulowego spotkania Klubu GS, rzutem na taśmę, Jola stała się sprawczynią kolejnego cudu w Beskidzie Niskim .

Cuda zdarzają się niezmiernie rzadko, ale nawet na cud trzeba być przygotowanym :) .
Kiedy klamka zapadła i pewne już było, że znów spotkamy się razem w górach, pomyślałem sobie Boszzzzzzz co w tym roku ??? !!!
Ciąg skojarzeń ... Beskid - pogranicze - Łemkowie - Ukraina - piwnica - rower !!! :) ( Tidżej zabawa w skojarzenia przynosi efekty ;) )
No i słowo stało się ciałem :)
Niezniszczalną (do niezniszczalności wrócę za chwilę ) Ukrainę kupiłem z dwa lata temu... po co ? A tak, bo mi się podobała :) , lubię rowery, mam cztery, nie licząc tego, na którym nauczyłem się jeździć, mojego pierwszego, który kupił mi mój dziadek :) zresztą też go niektórzy widzieli, bo zabrałem go ze sobą :) .
Na Ukrainie jeżdżę rzadko, ale tym razem pomyślałem sobie, odpowiedni rower w odpowiednim czasie i miejscu :).
Myśl druga ... tak sam na tym rowerze …??? Wiedziałem, że Ola także ma swojego ukochanego składaka - Wigry 3 ... namawiałem, namawiałem i namówiłem ;) . Ze składakiem Oli nie było tak hop siup, ponieważ trzeba go było znieść ze strychu, na który prowadzą schody o kącie nachylenia i stopniu trudności godnym niejednej alpejskiej ferraty ! Asekurowany przez Olę i jej Ciocię …trzymałem tylko kierownicę :), po pierwszym niepewnym kroku na tychże schodach, te dwie kobiety tak zaczęły się o mnie bać, że same zniosły rower ze strychu, na przemian krzycząc na mnie, żebym się nie ruszał i instruując jak mam z nich zejść, abym nie zrobił sobie krzywdy :).
Wigry okazały się bardziej Oldskulowe niż opowiadała Ola …no powiem szczerze, kilka lat na strychu odcisnęło na nich piętno czasu ... ale ponieważ w garażu każdego faceta znajdzie się zawsze trochę farby, postanowiłem je trochę odświeżyć i podrasować :). Kilka godzin pracy troszkę zmieniło wygląd tego roweru :).
I tak wyruszyliśmy na Oldskul z trzema rowerami na pace mojego samochodu :).
Po przyjeździe na miejsce, jak już wiecie, ulokowaliśmy się w przytulnej kuchni, w której dokonywaliśmy degustacji przeróżnych środków spożywczych i nie tylko ;), efekt był taki, że po jakimś czasie nasze humory stawały się coraz doskonalsze, a nastawienie do świata coraz bardziej przyjazne :). Pokój miłość i takie tam :),zaś we mnie wzrastał imperatyw pochwalenia się naszymi rowerami ... ponieważ suplementów diety w płynie także nie brakowało :), po którejś kolejce, zacząłem tachać rowery po schodach, zaczynając od najmniejszego kończąc na tym Oli ... a może na odwrót ? :)



Jola prosiła mnie abym opisał fragment drogi którą przebyłem sam…

Opowieść pod tytułem…
Zaginiony w akcji

Do Magury Małastowskiej dzielnie towarzyszyłem całej grupie, idąc z nią krok w krok, ale częściej kilkadziesiąt kroków za ;) . Tuż przed szczytem zauważyłem, że moja niezniszczalna Ukraina ma awarię ... spadła tylna zębatka … pomyślałem sobie cholerny świat, kiedy zaczyna się droga w dół i wreszcie po godzinach pchania roweru mogę jechać, on mnie zawiódł ? !!!
Zawiódł owszem, ale nie do końca :) . Chęć jazdy w dół, a w zasadzie niechęć do schodzenia, podsunęła mi pomysł zjeżdżania na dół, jak na hulajnodze: stojąc na jednym pedale jedną nogą, a z braku jakichkolwiek hamulców (mowa o rowerze ;) ) hamowania nogę drugą :).
Przez kilkadziesiąt pierwszych metrów musiałem mieć przerażenie w oczach, ale po opanowaniu techniki naprzemiennego hamowania nogą, a w momencie kiedy rower rozpędzał się ponad miarę, zeskakiwania i szybkiego biegu z jednoczesnym hamowaniem całym ciałem mojego rozpędzonego rumaka, jazda w dół stała się niesamowitą frajdą :) ...
Do tego stopnia, że …w pewnym momencie przegapiłem jakiś nieoficjalny skrót, którym poszła cała grupa, a ja po kilkunastu minutach szaleńczej jazdy w dół wylądowałem na skrzyżowaniu szlaków żółtego i zielonego .. tam postanowiłem poczekać na grupę ... po pół godziny czekania, każda następna minuta uświadamiała mi, że …chyba nasze drogi się rozeszły, kiedy to sobie uświadomiłem dotarło do mnie że:
A) nie mam mapy
B) mam niesprawny rower (spadła zębatka)
C) rozładował mi się telefon
D) mam ze sobą plecak Oli w którym są jej kanapki a i pewnie peleryna przeciwdeszczowa
E) z przedniego koła schodzi mi powietrze
F) Grupa mnie zabije :) albo przynajmniej będzie mnie trzymała kiedy Ola będzie wyrywała mi wątrobę.
G) W stresie zapomniałem jak nazywa się miejscowość w której mamy kwaterę

Kilka minut zastanawiania się co teraz i postanowiłem po dopompowaniu koła ruszyć dalej (na szczęście jedynym przejawem mojego rozsądku było to, że zabrałem ze soba pompkę rowerową ).
Wybrałem bitą solidna drogę w dół, która doprowadziła mnie do głownej drogi :). W drodze na dół, na szczęście udało mi się przypomnieć, jak nazywa się miejscowość w której mamy kwaterę !
Na skrzyżowaniu drogi, którą zjechałem z drogą główną, stało domostwo, w którym poprosiłem o klucz, którym naprawiłem moją niezniszczalną Ukrainę :), kończąc pracę postanowiłem błysnąć porzekadłem i wyrecytowałem takiż oto tekst - "Jak to się u nas mówi nie pij wódki, nie pij wina, kup se rower Ukraina". :) Gospodarz, człek w podeszłym wieku powiedział coś półgłosem, czego nie zrozumiałem, jak mniemam po ukraińsku i opieprzył mnie już zupełnie po naszemu, że takim rowerem, bez narzędzi w góry to nikt normalny się nie wybiera :),
Znacie mnie przecież, czy ja wyglądam na kogoś normalnego ?:)

Kiedy już miałem ruszać w dalszą drogę, zapytałem z nadzieją w głosie, że usłyszę to co chcę, czy do Smerekowca daleko ? Odpowiedź mniej wiecej brzmiała tak ... "eeeee yyyy hmmm", zadałem więc pytanie pomocnicze ... 5 km ? Usłyszałem - "hmmmm yyyy eeee" .
Zadałem wiec kolejne pytanie pomocnicze, a z 10 będzie ? I wtedy człek odetchnął z ulgą i powiedział, no może 10 będzie…
Powiem wam tak ... są miejsca na ziemi, gdzie czas i odległość to pojęcia względne :). Około dwie i pół godziny później byłem na kwaterze .
Wracając z Oldskula , sprawdziłem ile to 10 km miało kilometrów .. okazało się że 18 !!! Dodam, że Ukraina nie ma przerzutek i każda góra to marsz z rowerem u boku, bo nie wytargasz na pedałach nie wkręcając sobie płuc w szprychy :), no cóż usłyszałem to co chciałem, czyli że jest blisko .

Chciałem was przerosić za to, że martwiliście się o mnie, szczególnie Jolę jako organizatorkę i Olę za pozbawienie jej ekwipunku, z naciskiem na brak zapasowej baterii do aparatu , mam nadzieję, że teraz mi już wybaczy, bo nawet doniczka pełna pięknych kwiatów, nie była wstanie jej udobruchać tego dnia :).
Wiem, że tak długo jak widzieliście ślad hamowania nogą, wiedzieliście, że ciągle jadę :), a kiedy się urwał, mieliście różne kasandryczne wizje dotyczące mojego losu :).
Przepraszam, to się nie powtórzy (no w każdym razie do następnego razu ) :).
Ostatnio zmieniony 21 czerwca 2016, 8:43 przez Dziadek;), łącznie zmieniany 1 raz.
>Nec temere, nec timide. Bez zuchwałości, ale i bez lęku.<
>Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu.<
>Kobiety nie zmienisz-możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni :)<
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1289
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47

Post autor: Darek » 20 czerwca 2016, 20:48

Darek Z pisze: A) nie mam mapy
B) mam niesprawny rower (spadła zębatka)
C) rozładował mi się telefon
D) mam ze sobą plecak Oli w którym są jej kanapki a i pewnie peleryna przeciwdeszczowa
E) z przedniego koła schodzi mi powietrze
F) Grupa mnie zabije :) albo przynajmniej będzie mnie trzymała kiedy Ola będzie wyrywała mi wątrobę J
G) W stresie zapomniałem jak nazywa się miejscowość w której mamy kwaterę
Brakowało jeszcze tylko rozwolnienia i szczęście było by pełne :lol: .

Darek :brawo: , świetne uzupełnienie głównej relacji ( oczywiście biorąc pod uwagę cały tekst, a nie tylko ten fragmant :) ).

Olu oglądając Twoje zdjęcia przeniosłem się prawdopodobnie do 1976 roku :)
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
Dziadek;)
Moderator
Moderator
Posty: 1088
Rejestracja: 20 maja 2014, 15:14

Post autor: Dziadek;) » 20 czerwca 2016, 21:01

W 1976 Ola miała z 3 latka :)
>Nec temere, nec timide. Bez zuchwałości, ale i bez lęku.<
>Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu.<
>Kobiety nie zmienisz-możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni :)<
ODPOWIEDZ