Rykowisko jeleni w Tatrach

Relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową.

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 694
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Rykowisko jeleni w Tatrach

Post autor: laynn » 28 września 2026, 7:43

Obrazek
Gdy ruszaliśmy po krótkiej przerwie na Polanie Białej Wody w głąb doliny, dziewczyny powiedziały, że coś w krzakach chrumka. Po chwili nasłuchiwania - też to usłyszałem! Ha! To ryczenie byków jeleni, zwane rykowiskiem. Ucieszyłem się niesamowicie, bo tyle lat jeżdżę w góry i nie było mi dane wcześniej ich usłyszeć. Wspomniałem o tym, że moje marzenie się spełniło, ale nie wiedziałem, że to była dopiero namiastka przygody.
Obrazek
Po kilku kilometrach postanawiamy zawrócić. Schodząc zostaję z tyłu robiąc zdjęcia i gdy doganiałem resztę naszej ekipy, ujrzałem jak część moich znajomych patrzy gdzieś w las. Usłyszałem trzaski, więc gdy oni poszli dalej, ja się zatrzymałem by spróbować dojrzeć co to.
Po chwili widzę, że jedno z młodych drzew się rusza, znów słychać trzaski gałęzi ale nic więcej nie widać. Ja dalej stoję i wypatruje co to może być. Po dłużej chwili, gdy kilkukrotnie widziałem tylko trzęsące się drzewa, miałem już ruszyć za moimi, gdy wtem widzę, że kolejna brzoza się rusza, oraz widzę co nią trzęsie:
Obrazek
rogi!
To nie niedźwiedź :D
Po chwili słyszę jego głos - drugi raz w życiu, ale tym razem kilkanaście metrów ode mnie! Dziwny to ryk. Chwytam za telefon by na nagrać choć dźwięk. Niestety nie udaje mi nagrać ani dźwięku, ani tym bardziej samego byka. Znów po dłuższej chwili zamierzam ruszyć, kręcę telefonem ostatnie ujęcie, gdy widzę, że wyszedł z młodnika i idzie skrajem lasu:
Obrazek

Byk wychodzi na skraj drogi i...zaczyna ryczeć! Chwytam za telefon i nagrywam to:
https://www.youtube.com/shorts/evDEL7nsMr0

Czuje dreszcze na całym ciele. Radość, ekscytacja, ale i lekki niepokój. Szczególnie gdy spojrzał na mnie, poczułem się nie za pewnie. Kilka spokojnych kroków w tył, a on rusza wzdłuż drogi.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docieramy powoli idąc, bo ja też podążam za nim w dół. Dochodzi do kolejnej polanki i znów ryczy:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po chwili rusza dalej i wchodzi w kolejny młodnik:
Obrazek

w nim znów trze rogami o drzewka, znów słychać trzaski:
Obrazek

Ja mam możliwość go tu spokojnie minąć. Ruszam do mojej grupy i udaje mi się zadzwonić i opowiedzieć o spotkaniu. Doganiam ich na Polanie Białej Wody, gdzie siedzimy chwilę w wiacie. Chwila się przedłuża i wtem znów słyszymy jeleni ryk - to chyba ten mój jeleń tu doszedł. Znajomi się śmieją, że za mną :lol
Obrazek

Chwilę go obserwujemy z daleko. Później słyszymy jak z góry dobiega kolejny ryk i po chwili widzimy jak schodzi kolejny byk, ten wchodzi w młodnik na zboczach i więcej go nie widzieliśmy, choć porykiwania będą cały czas słyszalne.
Zwijamy się w końcu, do samochodów.
Rykowisko jednak będziemy na kwaterze słyszeć, gdy z okolicznych wzgórz nocą jelenie będą dawały koncert...
https://www.youtube.com/shorts/FWl5Np_ix2E

Pochwalę się - pierwszy film, na którym jeleń ryczy wrzucony na instagrami i facebooku w ciągu doby wyświetla się ponad 150 tysięcy (w momencie spisywania tego postu ma już 184 tysiące wyświetleń):
https://www.instagram.com/reel/DdlplaMM ... BiNWFlZA==
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 694
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Rykowisko jeleni w Tatrach

Post autor: laynn » 30 września 2026, 8:30

Kolejny wyjazd z cyklu rodzinnych. Gdzie nie szczyty, wysokości czy kilometry są najważniejsze. Ważniejsze jest spędzenie czasu w pięknych okolicznościach przyrody. Czyli uprzedzając - żadnych szczytów nie zdobędziemy.
W sobotę rozpoczynamy od spotkania...ale nie na naszej stacji benzynowej w Katowicach a innej - inny kierunek nas dziś czeka. Tradycyjnie kupuję kawę i ruszamy - mijamy rozkopany Olkusz, Kraków z korkiem na wylocie na zakopiance, zakorkowany Nowy Targ i przejeżdżamy Szczawnicę. Naszą bazą będą Jaworki. Zostawiamy auta na kwaterach i ruszamy w góry.
Od razu następuje zmiana planów i ruszamy przez Rezerwat Białej Wody w Jaworkach ku Przełęczy Rozdziela.
Obrazek

Mijamy domostwa, nowe domki modułowe pod wynajem, mostki pod Czubatą oraz żeremie bobrów na potoku. Spore - z dwa metry wysokości ma tama!
Obrazek

Żeremie:
Obrazek

Następnie mijamy kapliczkę i wodospad obok niej:
Obrazek

Obrazek

A potem przechodzimy przed potok:
Obrazek

i rozpoczynamy podejście. W bacówce kupujemy serki - baca pogania bo musi iść wydoić, więc po nas kolejni turyści już mogą się obejść smakiem. A serki, choć nie z owczego mleka, to są przepyszne. No to ruszamy wyżej - dla mnie to będzie coś nowego, bo mimo, iż w Białej Wody jestem trzeci raz, to raz tylko doszliśmy do tejże bacówki, więc wszystko ponad nią, to nowe. Choć to co najpiękniejsze - widoki, już tu się pojawiają za nami. Natomiast wyżej, na tle błękitnego nieba widzimy pasące się stado krów:
Obrazek

Znajdujemy fajną miejscówkę, gdzie zasiadamy na dłuższą chwilę. Podziwiamy widoki, robimy zdjęcia, zjadamy kanapki, popijamy piwo. Sielanka!
Obrazek

Obrazek

Trzy Korony, które wyparłem, bo wydawało mi się, że stąd ich nie powinno być widać, za to Radziejową rozpoznaję:
Obrazek

Obrazek
(o idzie jesień)

Nasza odpoczywająca grupa na tle Smolegowej Skały:
Obrazek

Trzy Korony i Babia Góra na horyzoncie:
Obrazek

Cisza, ciepło od słonecznych promieni i okrzyki kruków. Błogo nam...
Po jakiejś tam chwili ruszamy do góry, gdzie odbijamy ku przełęczy. Wow! Przepięknie tu jest!
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasza grupa na przełęczy:
Obrazek

Tu spotykamy zimowity (zawilce jak to powiedziałem :lol :lol ):
Obrazek

Moją uwagę ściągają góry po słowackiej stronie:
Obrazek

To Góry Lewockie, Hrča i Siminy (chyba). Fajnie to wygląda!
Postanawiamy wracać. Jesteśmy nieco głodni, więc w drodze w dół następuje głosowanie - czy robimy grilla, czy też schodzimy do karczmy niżej od kwatery.
Idziemy łąkami, które pokryte są norami, zapewne nornic. Jedna z nich szybko znika, ale poza szarą smugą nic więcej nie dostrzegam. Za to jest Lubań w Gorcach:
Obrazek

Chwila na rozgoszczenie się na kwaterach i idziemy na obiad, a po nim odpalamy grilla. I saunę. I amerykańską wołowinę z colą ;)
Kolejnego dnia umówieni jesteśmy o 8.
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 694
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Rykowisko jeleni w Tatrach

Post autor: laynn » 03 października 2026, 9:51

Kolejnego dnia umówieni jesteśmy o 8. Chwilę po niej ruszamy. Nauczeni, po ostatnim wyjeździe ( https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... em-na.html - nie było miejsca na parkingach) dziś mamy zarezerwowane bilety na parkingu na Łysej Polanie. Gdzieś w okolicach Wdżaru wjeżdżamy w mgłę - większość z nas ma w głowie, o nieee, na szczęście po chwili mamy piękny widok na Tatry. Jeszcze tylko przejazd przez granicę:
https://www.youtube.com/watch?v=k7_GmNJV_FQ

i po chwili parkujemy na parkingu, do którego już od mostu jest kolejka.
Już z parkingu mamy piękne widoki:
Obrazek
Turnia nad Dziadem kończąca grzbiet Wołoszyna z lewej, a z prawej Mała i Wielka Koszysta.

Zakupy i ruszamy. Wybieramy niebieski szlak, biegnący słowacką Doliną Białej Wody. Jest chłodno, a w cieniu nawet rześko. Ale nam humory dopisują - drugi dzień przepięknej pogody! Początek drogi prowadzi lasem, więc każda przerwa w lesie powoduje oglądanie, nie tak bliskich widoków z zachwytem:
Obrazek

Obrazek

Po chwili docieramy na Polanę Biała Woda, gdzie zajmujemy jedną z ławek i zarządzamy przerwę.
Obrazek

Obrazek

Po dłuższej chwili ruszamy dalej. Przy wejściu w las słyszymy jakieś pomruki - to rykowisko jeleni. O spotkaniu z jednym zrobiłem osobny wpis.
My wędrujemy dalej, droga wiedzie lasem, ale nieco widoków jest:
Obrazek

Obrazek

Są też te bliższe, w lesie. Ot spotkany punkowy kamień:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rozglądam też się wokół doliny na skały i góry nad nami:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

W oddali widzę, że latają dwa ptaszory. Z ciekawości robię im zdjęcie i w domu powiększając rozpoznaję, że to myszołów włochaty:
Obrazek

Przechodzimy mostek i na kolejnym kończymy nasz marsz w górę. Zrobiliśmy niecałe 7km, może to niewiele, gdzieś pod Niżnymi Zamkami robimy odwrót:
Obrazek

Obrazek

oglądam czerwieniące szczyty:
Obrazek

Obrazek

przez co zostaje za moją grupą, ale dzięki temu w drodze powrotnej spotykam jelenia - https://mniejszeiwiekszegory.blogspot.c ... eleni.html
Obrazek

Doganiam pozostałych na polanie, tym razem odpoczywających w wiatce. Słońce jest już z innej strony, więc można spróbować sfotografować te wyższe szczyty, które dziś były naszym horyzontem.
Brama Mordoru:
Obrazek
Młynarczyk
Obrazek

Młynarz, Wysoka i Rysy tak z grubsza:
Obrazek

Na Rysach nawet widać ludzi:
Obrazek
IMGP8076K.jpg
Po obserwowaniu jeleni, nasłuchiwaniu ich ryków, rozpoczynamy powrót. Tym razem wybieramy drogę przez Osturnię. Droga jest niezwykle malownicza, wieś wygląda bardzo ładnie, ale tym razem się nigdzie nie zatrzymujemy - choć to kolejny rejon dopisany na zaś, który zamierzam odwiedzić.
W Szczawnicy parkujemy w centrum i idziemy na spacer po mieście. Idziemy na Plac Dietla, gdzie wchodzimy do pijalni i kupujemy po kubku wody.
Obrazek

Obrazek

Potem spóźniona kolacja z przebojami (jeden ze stolików dostał zimne pizze - więc w ramach przeprosin dostajemy po regionalnym piwie i płacimy tylko za napoje, dostając w gratisie zimne jedzenie).
Potem jeszcze spacer do Parku Dolnego i powrót na kwatery:
Obrazek

Obrazek

Wieczorem znów grill, mięso przegryzane wołowiną z ameryki z colą ;) oraz znów saunujemy:
WhatsApp Image 2026-09-27 at 14.23.41.jpeg
Awatar użytkownika
laynn
Turysta
Turysta
Posty: 694
Rejestracja: 07 stycznia 2020, 9:52
Kontakt:

Re: Rykowisko jeleni w Tatrach

Post autor: laynn » 07 października 2026, 12:14

W poniedziałek budzi nas deszcz...cóż prognozy tego dnia się lekko mówiąc nie sprawdziły, bo między 9 a 14 miało być okno pogodowe, a był na przemian deszcz i słońce. Do tego temperatura spada poniżej 10ciu stopni. Więc omijamy kościół w Grywałdzie; leje jak cholera, oraz z tego samego powodu Rezerwat Bór na Czerwonym.
Zwiedzamy za to Zamek w Niedzicy.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wraz z przewodnikiem, więc trochę człowiek się dowiedział więcej (o ostatnich właścicielach choćby), niż to co wcześniej już wiedziałem.
Oczywiście, mimo zimnego wiatru naoglądaliśmy się również widoków z tarasów:
Obrazek

Obrazek

Zamek w Czorsztynie:
Obrazek

A tu widać, nasz powód, czemu tak mało zdziałaliśmy:
Obrazek

Wał chmur nad Gorcami!
Tego dnia spadł pierwszy śnieg w Tatrach, co dla mnie nie jest zdziwieniem, ale niezmiernie się cieszę, że udało nam się je jeszcze w cieple odwiedzić.

Na koniec obiad w pobliskiej karczmie, w związku z którą mamy uwagi, że w górach zaczyna być drożej niż nad morzem...
A potem już tylko powrót do domu, z ominięciem obwodnicy krakowskiej. I tak oto skończył się nasz super wyjazd.
ODPOWIEDZ